Po urodzinach. Chyba nie będę specjalnie oryginalna, jeśli stwierdzę, że strasznie lubię mieć urodziny. Zawsze, co roku czuję się to samo. Jakbym była w wielkim markecie pełnym jakiś cudowności i nie musiała za nic płacić. Tyle, że wiem, że za pięć minut zamykają. Tak, zdecydowanie uwielbiam kiedy o mnie dbają. Homus Egocentrikus.
Urodziny skłoniły mnie do jeszcze jednej refleksji. Jak co roku przy takich okazjach powstał ogromny problem „ co też Anisko chce na prezent”. I zamiast zmajstrować mi jakąś maleńką niespodziankę – na manie zwala się problem wyboru „ porządnego prezentu”. Fajnie. Robię remanent potrzeb. Wyniki są zastraszające – bo mam absolutnie wszystko co mi potrzeba. Dobrze mi. Absolutnie nie mam ochoty na kolejny ciuch, czy inszą duperelę. I nie chodzi tu o to, że mam za dużo rzeczy. Mam ich tyle ile mi potrzeba. A że mam oprócz nich dobrych ludzi wokoło, kochającego Kocura i cud dziecka, to za cholerę nie czuję żadnej pustki do wypełniania. Ot, co.
Z racji urodzin myślałam czego mogę sobie sama życzyć. Troszkę tego było. Przede wszystkim większej tolerancji wobec bliskich i ich wad. Niestety jak się zacznie widzieć wszystkie drzazgi po oczach innych to niedługo się zostanie samemu. A na przykład wobec moich rodziców to ja doskonałym „okulistą” jestem. Dalej, życzę sobie, żebym miała oczy otwarte na wszystkie głupoty które czasem robię. I co bym prędko umiała je naprawiać. Potem przydała by się jeszcze pogoda ducha, zdrowie dla mnie i kochanych moich stworzeń i żeby Szef U Góry na mnie dobrym okiem spoglądał. To tyle.
Ale z naczynka do picia mate też się cieszę. (-:
Wczoraj był pofukałyśmy sobie z moją Małą Niebieską Wiedźmą. Najpierw było mi strasznie przykro, że są między nami niedomówienia. A potem w jakiś sposób mi ulżyło, że nawet jak są to wychodzą. I skoro jest mi przykro to czuję jak mi zależy na przyjaźni. Dziękuję.
W ogóle wczorajszy dzień uświadomił mi, że mam dobrych ludzi wokoło. Niby drobiazgi, smski, życzenia przez kominek, a wiadomo że ktoś jest i myśli. To cieszy. Poza tym była też jedna rozmowa z kimś kto był mi kiedyś bardzo bliski i jest szansa na odnowienie znajomości.
I nawet awatar wreszcie wskoczył taki jak trzeba. A dziś wpada Aniołak. I jak tu się nie cieszyć?
0 komentarze:
Prześlij komentarz