środa, 23 kwietnia 2008

Abarat

Ja uwielbiam kiedy komuś podobają się książki jakie mu daję.

Specjalnie dla Fidelio dziś:

Autor: Christopher Ścierwink ( tak ON)


Czarownico, zrób coś dla mnie:
Znajdź mi księżyc
co utkany jest z tęsknoty
i tajemnic.
Pokrój go na cieńcie plastry,
potem zawieś
nad domem mej ukochanej,
żeby dzisiejszej nocy
zobaczyła go na niebie.
I niech wtedy westchnie do mnie,
jak ja wzdycham do niej,
nawet bez księżyca.





Oraz...
Autor: Sprawiedliwy Bandy, wędrowny poeta Abaratu
Oto spis rzeczy co budzą lęk:
Zęby rekina, oręża szczęk,
Psy wojny które, które szarpią nas kłami,
Głos tego, który odszedł przed nami.
Ale najgorsze lustro, co z nas drwi
I odmierza nasze podliczone dni.

wtorek, 22 kwietnia 2008

Żegnamy Pana Ekwadorianina

Z pewnym zażenowaniem czytam o ostatnich wyczynach pana Cejrowskiego. Podobno uważa się za osobę kontrowersyjną – a ja jak mało do kogo mam do niego wybitnie mieszane uczucia.

Cenię za głód świata i podróży. Z cięte pióro i język. Za nonkonformizm. Podzielam zamiłowanie do Yerba mate, a audycje muzyczne w Trójce uwielbiałam.

Tyle, że ostatni wywiad mnie zniesmaczył. Nie sposób nie zgodzić się z argumentami które są Tu. Zasadniczo w ogóle kiedy wracam do jego książek to widzę tam dwie rzeczy. Bajeranctwo – które podróżnikowi i gawędziarzowi można wybaczyć. Ale też coś więcej, czego wybaczyć nie można. Jakąś podagrę zakamuflowaną, mit „ szczęśliwego prymitywnego człowieczka” który ma Yerbę i Czas. Ja wiem coś w tym jest – ale ograniczanie się tylko do stereotypu wykrzywia obraz. A wypaczanie obrazu ludzi którym pan Cejrowski tyle zawdzięcza – dali mu swój czas, zainteresowanie, przyjęli, opowiedzieli swoje historie – że jest to po prostu niemoralne. Nigdy tej pogardy nie wyczuwałam u Kapuścińskiego.

Też byłam w tzw. „ trzecim świecie” ( Sierra Leone) też ludzie przyjęli mnie pod swój dach, poczęstowali rybą i coca colą. I chyba widziałam coś jeszcze poza stereotypem Nędzarza, albo Beztroskiego Murzynka który ma Czas. Widziałam ludzi, takich jak ja, tyle że czarnych. Ludzi szczęśliwych, smutnych, przyjacielskich, nieufnych, złamanych życiem i pełnych nadziei. I tego mi zawsze w jego książkach brakowało. Powierzchowność i pogarda.

Pan Cejrowski jest Katolem, jak sam mówi. Ja też. Tyle że nie wiem czy inaczej to rozumiemy, ale wydaje mi się że czasami u niego za mało miłosierdzia. Bycie Katolem zobowiązuje. Zresztą jeżeli chodzi o image – słowa bez pokrycia – to przypomina mi się inny z nim wywiad. ( Niestety nie zacytuję mam nadzieję, ze niczego nie poknocę). Pisał, że chciałaby siedzieć w Tym Ekwadorze i wychowywać dzieci. A ja się pytam jakie dzieci? Swoje? Czy rozumiał wychowywanie jako prawienie morałów małym dzikusom? Wychowywanie to jest bycie – z – blisko, od początku, cały czas, bezwarunkowo. Ja nie mówię, że każdy musi dzieci mieć. Znam wielu takich co się świetnie realizują bez. Ale jak czytam takie słowa o wychowywaniu w próżnię, to czuję, że są to słowa bez pokrycia. Tak sobie dla wizerunku rzucone. Podobnie jak te o obywatelstwie mam wrażenie.

wiosna w garnku, z imbirem

Na dziś polecamy:

3 Obrane i pokrojone w kostkę łodygi rabarbaru.
1/3 świeżego imbiru w krostę
garść goździków
Woda, cukier
Zagotować

Dobre na deszcz
W ogóle dobre

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Sponiewierana, wzruszona
Zresztą zobaczcie sami





niedziela, 13 kwietnia 2008

Życie duchowe Anny G.

Kłębi się w mojej głowie przez kilka dni. Stawiam czoło rzeczom których od lat chciałam nie widzieć. Na skutek ostatniej notki na blogu Babilasów ( tu) i komentarzy od niej uświadomiłam sobie jak bardzo wierzę. Wierzę w Boga Ewangelii, Boga Żywego świadomego Osobowego. To było we mnie zawsze tak głęboko że nawet sobie z tej wiary nie zdawałam sprawy. Stworzona na Obraz i Podobieństwo.

I jest gorzko i nieuporządkowanie, bo jestem z tym sama. Bardzo mi ostatnio nie po drodze z Kościołami Katolickim. Jest albo byle jaki, albo fanatyczny Pełen raczej strachu i głupoty niż siły i miłości. Nieśmiało zerkam do Ewangelików. Tylko po prostu nie zawsze fizycznie jest czas jeździć. Tak, jest medytacja, jest szukanie w środku, ale brakuje wspólnoty. Czegoś co jest tak ważne i nie można tego z nikim dzielić.

Jestem, bo mnie wezwałeś. I gdzie mam z tym iść?

Moja wiara wyrosła z buntu nad duchową biedą w moim domu. Z protestu przeciwko braku wiary rodziców. Trudnych poszukiwań prawie wszędzie. I dalej po 28 latach poszukiwań nie wiem prawie nic. Z wyjątkiem tego że Jest.

czwartek, 3 kwietnia 2008

Tajemnice Mojego Ciała

Stała się rzecz straszna. I brzemienna w konsekwencje.

Kolega Ogrodnik, Najlepszy Mąż Doroty, dostał w posiadanie Tajemnicę Mojego Ciała. I to chyba tą najpilniej strzeżoną. Co więcej, stało to się w sypialni koleżanki Doroty.

Niestety ( dla czytelników żądnych sensacji) kończą sie tu pikantne szczegóły.


Chodzi tu o Wagę. Stanęłam na wadze w sypialni Ogrodnika i Najlepszej z Małżonek. I się przeraziłam i zaklęłam szpetnie. Bo to że zawsze było się szczupłym nie gwarantuje tego że się zawsze takim będzie.

Zdradzę tyle: Pierwsza cyfra jest dobra. Druga już nie. Druga jest większa od pierwszej. Fatalnie.


Od kilku dni się odchudzam co zanoszę bardzo źle. Bez słodyczy trudniej mi niż kiedyś na głodzie nikotynowym. CHCĘ JEŚĆ! Ale trudno, Afrodyta szpetna być nie może. ( Że też nie urodziłam się Hestią, wystarczyłoby posprzątać...)