piątek, 23 marca 2007

Zazwyczaj unikam zabaw blogowych. Zazwyczaj. Tym razem się skusiłam; podpatrzone od Hesperydy.


Pięć faktów o mnie:
1 Jestem mamą i dobrze mi z tym. Bycie mamą jest fajne.
2 W szkole podstawowej miałam kłopoty z adaptacją wśród rówieśników, powstał nawet „klub przeciwników Anki” z legitymacjami. Ha. A wtedy mnie to nie bawiło.
3 Trzy lata temu, mieszkając w Afryce zostawałam tam część duszy. Od tego czasu tęsknię tam.
4 Jestem impulsywna, najpierw robie potem myślę, mam niepokojąco duże zapotrzebowanie na nowe bodźce, przez co czasem ładuje się w kłopoty.
5 Mam wielkie ciągoty do mrocznych złych sukinsynów w wersji literackiej lub filmowej. Osobnik taki powinien być; mroczny, niezrozumiany, nieszczęśliwy, samotny i zły. Dobrze by było jakby powiewał pelerynką, maska też mile widziana. Moja prywata lista mrocznych sukinsynów: V, Upiór ( z wersji 1990), Vader, Severus Snape, Heatclife. Ach. Nazywam to potrzebą myziania niedomyzianuch. (-;

Pięć faktów o moim wyglądzie w tej chwili:
1Zielone sztruksy mam ufafrane zupką – sprawka Nat
2 Włosy lekko rudy odcień – henna tydzień temu, ładnie wyszło
3Na aparacie gumeczki z kolorach zielonym, żółtym i czerwonym
4 Makijażu brak, lekkie perfumy cynamonowe
5 skarpetki oliwkowe zielone

Pięć rzeczy, które robiłam wczoraj:
1Gościłam Indygo
2Robiłam zupę dla Nat
3Oglądałam Star Wars
4Uczyłam się angielskiego
5Gadałam z kocurem o pomysłach na militarfantasy


Pięć rzeczy wartych zapamiętania, które robiłam w zeszłym roku:
1Zupełnie szalony pobyt w Hiszpanii z mała Nat i Kocurem było wszytko co dobre i dużo espaniola
2Malowanie kuchni z Aniołakiem – była zabawa (-
3 Pisanie Domu Asteriona
4 Dużo bliskości z mała Nat
5Kilka ważnych rozmów, kilka ważnych książek


Pięć ulubionych muzyków/zespołów na tę chwilę:
1 Habakuk
2 Bez Jacka
3 Rokia Traore
4 Kaczmarski
5 Lais

Pięć ulubionych filmów (najtrudniejsze):
1 Upiór Opery ( ten z 1990)
2 V vor Vendetta
3Wszystko o mojej matce
4 Rzymska opowieść
5 Miasto Boga...albo ...Star Wars...albo ..Deszcz NIE WIEM

Pięć rzeczy które sprawiają, że jestem szczęśliwa:
1 Mała Nat blisko przytulona
2Poczucie rozumienia świata i bycia rozumianą, bliskość, ważne rozmowy
3 Poznawanie tego co nowe
4 spokój duszy i bliskość Boga
5 Pisanie

Pięć rzeczy, które mi imponują:
1Odwaga
2 Idealizm
3 Mądrość i Rozumienie Świata
4Otwartość
5 Pogoda Ducha

Pięć rzeczy, które nie wywołują u mnie dobrego wrażenia:
1 Feminizm
2 Konformizm
3 Głupota, drobnostkowość, małoduszność
4 Krzywdzenie zwierzów i stworzeń słabszych
5 Zachłanność

Pięć rzeczy, bez których nie mogłabym żyć:
1 Natalisa ( nie rzec ale najwalniejsza z tego co na ziemi)
2 Miłości
3 Książek
4 Czekolady, a w lecie pomidorów (-;
5 Wolności ducha

środa, 14 marca 2007

Lepiej jest.
Może i moje życie nie wygląda dokładnie tak jakby miało wyglądać w stanie idealnym, ale to jest jedyne Życie jakie mam. I ode mnie zależy czy będzie lepsze czy gorsze.
Jest lepiej.
Przy odrobinie optymizmu można powiedzieć nawet, że jest dobrze.

wtorek, 13 marca 2007

Gdyby nie fakt, że oficjalna wersja brzmi, że ja nie miewam dołów, to bym napisała, że go mam. Ale ponieważ istnieje oficjalna propaganda mówi, że Aniska są zwierzętami radosnymi i optymistycznymi, to nic nie napiszę. To co złe i ciemnie chowamy głęboko w środku, co by nikt tego nie oglądał. I samo zniknie, albo i nie.

Powiedzmy tak: Mam ostry dysonans między tym jak moje życie wygląda, a jak bym chciała żeby wyglądało.

Proszę nie myziać i nie pocieszać. Modlić się, żebym nie okazłą się bardziej stuknięta i narawa niż mi się wydawało.
Czuję się jakbym się obudziła z długiego snu. Jakbym przesypała całe dotychczasowe życie.

I kiedy się rozglądam wokół uświadamiam sobie, że to wszystko zupełnie nie wygląda tak jak miało wyglądać. Mam też wrażenie, że nigdy nie będzie wyglądało dobrze. Że gdzieś po drodze zaprzepaściłam Szansę.

Stałam się mistrzynią pozorów. Stworzyłam kartonową atrapę życia idealnego ( z zewnątrz nie do rozróżnienia). Ba, nawet sama czasem w nią wierzę.

Chyba znowu zapadnę w ten złudny sen. Bo nie mam siły nic w życiu zmieniać, jestem za słaba. A na to żeby się przyznać jak jest bez sensu mam zbyt wiele dumy.

Proszę mnie nie budzić kiedy będę umierać. Kiedyś, w dalekiej przyszłości.

Ps. Dalej nie myziać. Nie tulić i takie tam.

wtorek, 6 marca 2007

Grafomaństwo to choroba przewlekła, jak pisała Aniołak. Obecnie przeżywam męki twórcze względem tekstu do SKF'u. Sama wymyślałam temat „duchy” a wen prysł. I rwę włosy z głowy.
Na dodatek czytałam ostatnio Miasto Śpiących Książek Waltera Moersa i Rzeczy Ulotne Neila Gaimana. Przy obu lekturach maiłam ochotę wstawać co kila minut i bić brawa na stojąco. To pisali Mistrzowie. Czy warto w ogóle pisać, jeżeli ma sie wątpliwości, czy kiedykolwiek doskoczy się do takiego poziomu. Ostatnio przyrównano mnie do prozy Martina. Porażka. Powinnam schować klawiaturę, długopisy i ołówki i nawet na nie nie spoglądać. Ale co ja poradzę, że słowa, te czytane i pisane, mnie zaczarowały?

sobota, 3 marca 2007

Z przyjemnością zawiadamiam, że sytuacja o której pisałam dwie notki niżej jest już wyjaśniona i nie było powodu żeby mi było przykro. Źle zrozumiałam czyjeś słowa i tyle. I bardzo się z tego cieszę.
Byłam dziś u Nat i trzymałam na rękach małą Olgę. Piękne dziecko. Jak ono się patrzy! Aż za serce chwyta.

Nie będzie dziś długiej notki. Znikam zaraz na kanapie czytając Miasto Śpiących Książek. Roskosz. A angielki czeka i porasta trawą. (-;

A i chodzi dziś za mną wiersz. Ktoś poznaje?

Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
(Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.)
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
.Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem

piątek, 2 marca 2007

Rzadko bywam wzburzona sytuacja społeczno polityczną, ale teraz jestem rzucam gromy.
To co wyprawia pan Giertych przechodzi wszelkie granice zdrowego rozsądku – ten człowiek jest idiotą i to idiotą szkodliwym. A o co chodzi? A o aborcję.

Jak niektórzy wiedzą może jestem absolutnym i fanatycznym przeciwnikiem aborcji. Dlatego że jestem mamą i 9 miesięcy miałam w sobie małego człowieka, który czuł mój dotyk, słyszał głos, był ciałem z mojego ciała i dusza z mojej duszy. I żaden bubek mi nie mówi że to był płód. Zwłaszcza że ostatnio był przykład urodzenia się i przeżycia 22 tygodniowej dziewczynki. To co jak wyszła to już człowiek, a jak by jeszcze siedział w mamie to niby płód? Ciekawe...

A co ma do tego pan giertych? Bo mało kto robi tyle złego, tyle na rzecz nielegalnych aborcji co on. Choćby ten manewr z napiętnowaniem dyrektorów szkół gdzie były ciężarne uczennice. Toż teraz takie dyrektor dziewczynę na zbity pysk wywali zamiast pomóc. Albo ta gadka w Europie o 1) zakazie aborcji i 2) zakazie propagandy homoseksualnej. Toż to dawanie do jednego worka dwóch różnych spraw i robienie przeciwnikom aborcji opinii nietolerancyjnych oszołomów. I ta cała polaryzacja społeczeństwa; na lewicowo-proaborcyjne i chrześcijański -rodzinny. Toż nic tak nie wpływa na decyzję o aborcji jak myślenie typu „ ty grzesznico, dziecko bez ślubu, co sąsiedzi powiedzą”.

A można przeciwko aborcji zrobić wiele. I chodziłam po stronkach i starałam się znaleźć fundację która się tym zajmuje. I nic. Albo prorodzinne bzdety, albo lewicowa propaganda.
Gdyby pan G. naprawdę chciał zmniejszyć ilość aborcji, powinien zająć się raczej
zostawieniem ustawy tak jak jest, bo jest dobrym kompromisem.
Program uświadamiania seksualnego dla młodzieży, aby wiedziały kiedy można zajść i jak do tego nie dopuścić ( i nie za pomocą abstynencji lub kalendarzyka)
tańsze i bardziej dostępne środki antykoncepcyjne
programy pro-adopcyjne, szpitale w których można oddać dzieci wprost do rodzin zastępczych lub rodzin adopcyjnych
kampania na rzec zmiany mentalności aby nie piętnować dziewczyn, które chce urodzić bez ślubu
program pomocy dla młodych mam w szkole ( indywidualnym tryb nauczania)
domy samotnej matki ( jeżeli chce urodzić i zatrzymać dziecko a nie ma warunków)
w razie gwałtu możliwość szybkiego podania Postironu
walka z podziemiem aborcyjnym i napiętnowanie lekarzy
przywrócenie funduszy alimentacyjnego

A co robi pan G.? Uczy dziewczyny „czystości i wierności” podwyższa ceny leków antykoncepcyjnych, skłania dyrektorów do pozbywania sie takich uczennic i ośmiesza przeciwników aborcji. Pięknie. I ciekawe ile maluchów przez coś takiego potajemnie sie zabije. Ba, tylko że to będą „ złe i z grzechu urodzone” bubuny. Tylko nie wiem czy pan G. Jest takim debilem, czy takim cynkiem że tego nie widzi.

czwartek, 1 marca 2007

Byliśmy w sobotę w Krakowie na spotkanie SWM. I powiem, ze mi tego tak strasznie brakowało. Spotkania z tamtymi ludźmi, ale też mądrych wykładów i czegoś co mi da impuls żeby się nad sobą zastanowić. Na ile jestem w zgodzie z sobą, na ile wypływam na głębię, a na ile jakoś tak uciekam w świat wyobrażeń, złudzeń i ogólnej bylejakości. Czasem takie konfrontacje bolą. Chyba będę jeździć na kolejne spotkania. I mocować się z sobą, choć wiem, ze efekt nie będzie nigdy taki jak bym chciała. W końcu nie można całego życia i wszystkich porażek zwalać na nieudane dzieciństwo.

I jeszcze jedna sprawa która mnie ostatnio bardzo zabolała. W ostatni piątek miałam gościa. I było mi strasznie miło, bo ja z natury towarzyska jestem. A potem na blogu gościa przeczytałam coś co może ( ale nie musi – może to być tylko moja paranoja), ze gościowi się nie podobało, uczył się urażony, traktowany niegrzecznie i uszczęśliwiany na siłę. Chciałabym się mylić, ale nie wiem jak mam inaczej interpretować te słowa. Chciałabym już to wyjaśnić. Bo ja tak się zachowuję, bo taką mam naturę. Staram się być przyjazna i pogodna i mówię co mi na sercu leży. Jak kogoś obraziłam to przepraszam. Ale uważam, że uczciwiej byłoby mi w tym momencie o tym wypowiedzieć, nieprawdaż? A tak się jakoś paskudnie czuję.

A z newsów niezwiązanych z powyższym to
wyszło słonce i zaraz zmykam na spacer
dziś mam pojedynek a Aniołak będzie ze mnie pasy darł
zmieniałam wystrój bloga żeby wam się milej czytało, postaram się dziś okrasić wszystko zdjęciami bubuna.