Byliśmy w sobotę w Krakowie na spotkanie SWM. I powiem, ze mi tego tak strasznie brakowało. Spotkania z tamtymi ludźmi, ale też mądrych wykładów i czegoś co mi da impuls żeby się nad sobą zastanowić. Na ile jestem w zgodzie z sobą, na ile wypływam na głębię, a na ile jakoś tak uciekam w świat wyobrażeń, złudzeń i ogólnej bylejakości. Czasem takie konfrontacje bolą. Chyba będę jeździć na kolejne spotkania. I mocować się z sobą, choć wiem, ze efekt nie będzie nigdy taki jak bym chciała. W końcu nie można całego życia i wszystkich porażek zwalać na nieudane dzieciństwo.
I jeszcze jedna sprawa która mnie ostatnio bardzo zabolała. W ostatni piątek miałam gościa. I było mi strasznie miło, bo ja z natury towarzyska jestem. A potem na blogu gościa przeczytałam coś co może ( ale nie musi – może to być tylko moja paranoja), ze gościowi się nie podobało, uczył się urażony, traktowany niegrzecznie i uszczęśliwiany na siłę. Chciałabym się mylić, ale nie wiem jak mam inaczej interpretować te słowa. Chciałabym już to wyjaśnić. Bo ja tak się zachowuję, bo taką mam naturę. Staram się być przyjazna i pogodna i mówię co mi na sercu leży. Jak kogoś obraziłam to przepraszam. Ale uważam, że uczciwiej byłoby mi w tym momencie o tym wypowiedzieć, nieprawdaż? A tak się jakoś paskudnie czuję.
A z newsów niezwiązanych z powyższym to
wyszło słonce i zaraz zmykam na spacer
dziś mam pojedynek a Aniołak będzie ze mnie pasy darł
zmieniałam wystrój bloga żeby wam się milej czytało, postaram się dziś okrasić wszystko zdjęciami bubuna.
0 komentarze:
Prześlij komentarz