Uj jak dawno mnie nie było! Nie miałam ochoty pisać, bo świąt nie lubię. A brak światła i krótki dzień działały demotywująco. A tak jest lepiej. Byle do marca.
A dzieje się dużo.
Pa pierwsze to jestem absolutnie i zupełnie uzależniona od JERBA MATE. Pijam do 6 tykw dziennie. Corso wie jak to działa (-;
Troszkę ze świata Kultury. Byliśmy wczoraj z kocurem na Persepolis.
CUDOWNE! Jeden z najlepszych filmów jakie ostatnio widziałam. Przejmująca opowieść z poczuciem humoru, o dojrzewaniu, alienacji i tęsknotach dziewczyńskich. Z wojną w tle. Bardzo dobrze pokazany Teheran i groza wojny – ale bez patosu i tak że film może odnosić się do każdej innej dziewczynki tego pokolenia. Może tak mi się podobał bo niesamowicie utożsamiałam się z bohaterką. Dziecinką buntowniczą, chowaną wśród dorosłych, zafascynowanej ojcem ( nie nie komunizmem, ale czymś wręcz przeciwnym – uczono mnie w przedszkolu wierszyka „ i na drzewach zamiast liści nich zawisną komuniści”). I potem dojrzewanie które było jednym wielkim buntem i „ nie pasuję do świata”. Jakby na ironię mój pierwszy wybranek też okazał się gejem. Bywa. Na szczęśćcie potem trafiłam lepiej.
I innych zabawa na pograniczu kultury ( i psychologii). Kupiliśmy sobie ostatnio z Kocurem dwie książki Bogowie/Boginie w każdym/każdej z nas pani Bolen, ( Pisałam o niej kilka notek niżej). Książka cudowna i w sumie jedna z lepszych książek o psychologii jakie czytałam. Zrobiliśmy sobie z Panem Kocurem zabawę – każde z nas przeczytało obie książki – a potem przygotowało archetyp „ postaci idealnej, siebie, oraz partnera”. Oj fajne rzeczy powychodziły. Choćby taka że moja samoocena była dość podobna to ideału Kocura. Nie będę więcej pisać, bo to są w sumie prywatne sprawy, ale tylko wspomnę że mnie kocur doceniła jako:
Afrodyta 45% Detemetr 28% Persefona 25% Artemida 7%
Jakby nie było się zgadza. Pan mąż zna mnie lepiej niż ja siebie. Cóż.
Poza tym piszę. Skończyłam z Fidelio cudowny marysuistyczny projekt „Perski Królik” – i choć artyzmu w tym nie ma za grosz, to bawiłam się cudownie i mózg mi odpoczął. Pozbyłam się presji pisania i odświeżyłam sobie wena. Dziękuję Fidelio. Jakkolwiek durna by była nasza zabawa – grafomańsko-erotyczne-rpg – to czuję się jak po długich sudownych wakacjach.
Poza tym to pracuję. I o tym słów kilka. Dalej pracuję za marne grosze, ale za to w domu z nienormowanym czasem. Tak czy inaczej błagam nie wierzcie w budy o „ strasznym potworze od rekrutacji”. Kiedy szukacie pracy tej pani naprzeciwko was też zależy żebyście wypadli super! Jesteście dobrzy – ona ma premię i zadanie wykonane. Jesteście do niczego – ma awanturę szefa i dalej musi szukać. To raz.
Dwa rekrutacja jest przede wszystkim oparta o system ZBIERACKO ŁOWIECKI. Kandydata trzeba znaleźć, wypatrzyć, złapać i nie puścić.
Jeżeli chodzi o mnie i kandydat sam dzwoni, nawet mając już umowę i mówi, że : „rozmawiał z żoną, ma małe dziecko, nie chce ich zostawiać”. – to ja mu mówię szczerze że ma słuszne kryterium wartości. I szkoda mi ale uważam, że tak jest lepiej. Nawet za cenę premii.
Ale jak widzę chłopaka lat 24, kawalera, na bezrobociu, dla którego mam umowę za 13 euro za godzinę w dzień ( a 15 w nocy) – i on się nie odzywa a potem pisze smsa „ rezygnuje, bo ta umowa tylko na miesiąc i nie chce ryzykować” – to mnie wtedy szlag trafia i myślę że jest kiep, łoś i dupek. A ja narobiłam się na darmo. Bu. A takich sytuacji ostatnio troszkę miałam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mity. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mity. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 stycznia 2008
piątek, 20 lipca 2007
Ojojojj jak mnie dawno nie było. Więc może zacznę depeszą ze świata anisków. Jest nieźle zasadniczo. Nie jest zupełnie dobrze, ale bardzo nieźle. Jakkolwiek to brzmi.
Dzisiejsze depesze sponsoruje P. P jak Puszka Puszka pomidorów.
No wiec P.
P jak PRACA. Odechciało mi się psychologii. Zupełnie. I akurat dostałam propozycję powrotu do Horyzontu pracując z domu. Mam rekrutować pracowników produkcyjnych do Belgii. Praca nawet fajna i ja taka lubię, ale za cholerę nie umiem się zorganizować z Natalią. Jak siedzę i nic nie robię to się bawi jak aniołek, a jak chce dzwonić to płacze, marudzi, coś wylewa, przewraca. Na razie mam zastraszająco małą efektywność, ale sie staram. Na tyle na ile mi się chce starać, bo pracoholikiem nie jestem. Zaczyna do mnie dochodzić bolesna prawda że ja się do pracy jako takiej nie nadaję wcale. Bogowie ześlijcie mi nieograniczone zasoby pieniędzy i mogę hodować całe stada małych Natalsiów jak Krystyna synów Mikołaja! I chcę czytać, i podróżować i robić inne nieproduktywne rzeczy!
P Jak PISANIE POJEDYNKU. Są pomysły, jest niepokój twórczy. Nie mam chwilki żeby sie skupić. Nad pisaniem nie da się siadać i tworzyć to jakby się skrobało ścianę. Trzeba wejść w ten świat dusza i myślami. Nie umiem się skupić. Może dlatego że myślę albo o nat albo o tym, że mam zaległą parce co leży i kwiczy? Tyle że termin goni. I coś we mnie bez słów usycha. Muszę to zrobić i się wreszcie zmotywować do tej historii. Zwłaszcza ze jutro wraca moje beta z orkonu.
P Jak PODRÓŻE. Był Jawornik i było bardzie ciepło i fajnie. Pomijając moje osobiste animozje i trudności charakteru to strasznie mi było tam dobrze na duszy. Jakoś tak wypoczęłam. Potem były dwa dni Orkonu. Z małą Nat pod namiotem. Gdybym wiedziała jak dobrze to zneisie to bym na dłużej jechała. Może przez ostanie lata wyluzowałam, ale chyba nie przeszkadza mi na takich wyjazdach to co mi kiedyś wadziło. Bardziej pewnie się czuję. Szkoda że tak krótko.
P jak PSYCHOLOGIA. Normalnie nie lubię psychotestów. Są durne. Ale ostatnio na zaprzyjaźnionym forum niejaka Fidelio zaproponowała ciekawy podział osobowości w zależności od archetypów w mitologi greckiej. W skrócie żeńskie Archetypy wyglądają tak:
Archetypy kobiece. Generacja matek, typy kobiet dojrzałych:
1. Demeter – Matka Ziemia, definiuje się poprzez macierzyństwo. Uwielbia wszystkie dzieci i ma do nich nieskończoną cierpliwość. Synów rozpieszcza, ale z córkami ma często trudne relacje. Bywa zaborcza, potrafi „udusić z miłości”. Żyje wyłącznie dla swojej rodziny, kontakty ze światem zewnętrznym jej nie interesują.
2. Hera – dumna, władcza, królewska. Często bardzo efektowna. Ma obsesję prawa, norm społecznych, statusu. Bywa zazdrosna, autorytarna, zimna, wyrachowana.
3. Hestia – porządkowaczka świata. Ma głęboki szacunek dla tradycji, prawa, zwyczajów. Często daje się zdominować, wycofuje się, nigdy nie walczy. Samotniczka, stojąc z boku uważnie obserwuje innych. Mądra, ale nie narzuca się. Rzadko wchodzi w relacje miłosne, przyjaźni się niemal wyłącznie z kobietami.
Generacja córek, typy kobiet młodych:
4. Atena – tatusiowa córeczka, w dzieciństwie chciała być chłopcem. Silna, nieco męska, szefująca, skrajnie opanowana. Często feministka. Dobra przyjaciółka, ale z trudnością się zakochuje. Wojownicza, może być bezwzględna. Bardzo inteligentna, logiczna, racjonalna. Niezbyt opiekuńcza.
5. Artemida – silna i samowystarczalna, ale impulsywna. Doskonała przyjaciółka, lojalna na śmierć i życie. Najbardziej ceni wolność, nie zakochuje się z zasady. Zwykle trudne relacje z ojcem, któremu desperacko chciała zaimponować. Skończona racjonalistka. Idealna siostra, potrafi być opiekuńcza. Lubi być podziwiana.
6. Afrodyta – wykorzystuje swoją kobiecość jako niezawodną broń. Fascynująca, bardzo silna, bardzo seksualna. Bardzo inteligentna, o dużej intuicji. Dumna, władcza, przekonana o swojej wyższości. Bywa manipulatorska, niestała, szybko się nudzi. Nie lubi towarzystwa kobiet.
7. Persefona – bardzo mądra, bardzo słaba, bardzo wrażliwa. Całkowity odludek, ale jeśli się oswoi to potrafi być niezwykle lojalna. Zakochuje się rzadko, ale w stopniu ekstremalnym, dla ratowania ukochanego stawi czoła samemu piekłu. Trudne relacje z matką, idei siostrzeństwa nie rozumie. Bardzo twórcza, ale nie pokazuje nikomu swojej twórczości.
Na początku nie umiałam się znaleźć. Wszędzie mi coś nie pasowało. Na Demeter za mało lubię tradycje i rodzinę, a na Persefonę za mało jestem wylękniona. W końcu coś mnie trafiło i sobie to poukładałam: 33.3% Persefona ( moja niemiłosierna skłonność do mrocznych Hadesów i relacje z matką) 33.3% Demeter ( moje zakochanie w macierzyństwie i pierwotna radość z rodzenia i dawania) 33.3% Afrodyta ( zmienność, skłonność do flirtu i nowości). Jasne i wtedy się wszystko dospawało! Bogini o trzech twarzach – Persefona i Demeter w Jednym czyli Hekate. Megalityczna Hekate z Afrodytą jako ta trzecią. Poczułam się absolutnie usatysfakcjonowana trafnością porównania. Jestem wiedźmą, Heakate. Chędożonym megalitycznym kotem który nie wiadomo co robi w naszych czasach.
P jak PIEPRZONY REMONT. Już jakiś czas temu robiłam mega remont. I nie spodziewałam sie ze będzie aż tyle pracy. Ogromny pokój i kilka warstw farby klejowej pod tapetą. Do dziś mam ślady po odciskach. Wszystko robiliśmy sami z Kocurem i Aniołakiem. I byłam tak spracowana ze nie maiłam siły o tym na blogi pisać. Ściany są; ciemno czerwona, pomarańczowa, jasno zielona a sufit żółty. ( To wszystko w jednym pokoju) I chwała Indygo która jako pierwsza nie powiedziała „ Oooo, interesujące....” Tylko „ O, fajne”. Mówimy nie nudnym wnętrzom, mówimy nie nudnym książkom, mówimy nie nudnym facetom. (-;
A teraz P jak PÓŹNIEJ. Później popracuję. Później się będą martwić. Teraz idę na spacer z Nat. I będę myśleć o Kapitanie okrętu z Czerwonymi Żaglami. Ot co!
Dzisiejsze depesze sponsoruje P. P jak Puszka Puszka pomidorów.
No wiec P.
P jak PRACA. Odechciało mi się psychologii. Zupełnie. I akurat dostałam propozycję powrotu do Horyzontu pracując z domu. Mam rekrutować pracowników produkcyjnych do Belgii. Praca nawet fajna i ja taka lubię, ale za cholerę nie umiem się zorganizować z Natalią. Jak siedzę i nic nie robię to się bawi jak aniołek, a jak chce dzwonić to płacze, marudzi, coś wylewa, przewraca. Na razie mam zastraszająco małą efektywność, ale sie staram. Na tyle na ile mi się chce starać, bo pracoholikiem nie jestem. Zaczyna do mnie dochodzić bolesna prawda że ja się do pracy jako takiej nie nadaję wcale. Bogowie ześlijcie mi nieograniczone zasoby pieniędzy i mogę hodować całe stada małych Natalsiów jak Krystyna synów Mikołaja! I chcę czytać, i podróżować i robić inne nieproduktywne rzeczy!
P Jak PISANIE POJEDYNKU. Są pomysły, jest niepokój twórczy. Nie mam chwilki żeby sie skupić. Nad pisaniem nie da się siadać i tworzyć to jakby się skrobało ścianę. Trzeba wejść w ten świat dusza i myślami. Nie umiem się skupić. Może dlatego że myślę albo o nat albo o tym, że mam zaległą parce co leży i kwiczy? Tyle że termin goni. I coś we mnie bez słów usycha. Muszę to zrobić i się wreszcie zmotywować do tej historii. Zwłaszcza ze jutro wraca moje beta z orkonu.
P Jak PODRÓŻE. Był Jawornik i było bardzie ciepło i fajnie. Pomijając moje osobiste animozje i trudności charakteru to strasznie mi było tam dobrze na duszy. Jakoś tak wypoczęłam. Potem były dwa dni Orkonu. Z małą Nat pod namiotem. Gdybym wiedziała jak dobrze to zneisie to bym na dłużej jechała. Może przez ostanie lata wyluzowałam, ale chyba nie przeszkadza mi na takich wyjazdach to co mi kiedyś wadziło. Bardziej pewnie się czuję. Szkoda że tak krótko.
P jak PSYCHOLOGIA. Normalnie nie lubię psychotestów. Są durne. Ale ostatnio na zaprzyjaźnionym forum niejaka Fidelio zaproponowała ciekawy podział osobowości w zależności od archetypów w mitologi greckiej. W skrócie żeńskie Archetypy wyglądają tak:
Archetypy kobiece. Generacja matek, typy kobiet dojrzałych:
1. Demeter – Matka Ziemia, definiuje się poprzez macierzyństwo. Uwielbia wszystkie dzieci i ma do nich nieskończoną cierpliwość. Synów rozpieszcza, ale z córkami ma często trudne relacje. Bywa zaborcza, potrafi „udusić z miłości”. Żyje wyłącznie dla swojej rodziny, kontakty ze światem zewnętrznym jej nie interesują.
2. Hera – dumna, władcza, królewska. Często bardzo efektowna. Ma obsesję prawa, norm społecznych, statusu. Bywa zazdrosna, autorytarna, zimna, wyrachowana.
3. Hestia – porządkowaczka świata. Ma głęboki szacunek dla tradycji, prawa, zwyczajów. Często daje się zdominować, wycofuje się, nigdy nie walczy. Samotniczka, stojąc z boku uważnie obserwuje innych. Mądra, ale nie narzuca się. Rzadko wchodzi w relacje miłosne, przyjaźni się niemal wyłącznie z kobietami.
Generacja córek, typy kobiet młodych:
4. Atena – tatusiowa córeczka, w dzieciństwie chciała być chłopcem. Silna, nieco męska, szefująca, skrajnie opanowana. Często feministka. Dobra przyjaciółka, ale z trudnością się zakochuje. Wojownicza, może być bezwzględna. Bardzo inteligentna, logiczna, racjonalna. Niezbyt opiekuńcza.
5. Artemida – silna i samowystarczalna, ale impulsywna. Doskonała przyjaciółka, lojalna na śmierć i życie. Najbardziej ceni wolność, nie zakochuje się z zasady. Zwykle trudne relacje z ojcem, któremu desperacko chciała zaimponować. Skończona racjonalistka. Idealna siostra, potrafi być opiekuńcza. Lubi być podziwiana.
6. Afrodyta – wykorzystuje swoją kobiecość jako niezawodną broń. Fascynująca, bardzo silna, bardzo seksualna. Bardzo inteligentna, o dużej intuicji. Dumna, władcza, przekonana o swojej wyższości. Bywa manipulatorska, niestała, szybko się nudzi. Nie lubi towarzystwa kobiet.
7. Persefona – bardzo mądra, bardzo słaba, bardzo wrażliwa. Całkowity odludek, ale jeśli się oswoi to potrafi być niezwykle lojalna. Zakochuje się rzadko, ale w stopniu ekstremalnym, dla ratowania ukochanego stawi czoła samemu piekłu. Trudne relacje z matką, idei siostrzeństwa nie rozumie. Bardzo twórcza, ale nie pokazuje nikomu swojej twórczości.
Na początku nie umiałam się znaleźć. Wszędzie mi coś nie pasowało. Na Demeter za mało lubię tradycje i rodzinę, a na Persefonę za mało jestem wylękniona. W końcu coś mnie trafiło i sobie to poukładałam: 33.3% Persefona ( moja niemiłosierna skłonność do mrocznych Hadesów i relacje z matką) 33.3% Demeter ( moje zakochanie w macierzyństwie i pierwotna radość z rodzenia i dawania) 33.3% Afrodyta ( zmienność, skłonność do flirtu i nowości). Jasne i wtedy się wszystko dospawało! Bogini o trzech twarzach – Persefona i Demeter w Jednym czyli Hekate. Megalityczna Hekate z Afrodytą jako ta trzecią. Poczułam się absolutnie usatysfakcjonowana trafnością porównania. Jestem wiedźmą, Heakate. Chędożonym megalitycznym kotem który nie wiadomo co robi w naszych czasach.
P jak PIEPRZONY REMONT. Już jakiś czas temu robiłam mega remont. I nie spodziewałam sie ze będzie aż tyle pracy. Ogromny pokój i kilka warstw farby klejowej pod tapetą. Do dziś mam ślady po odciskach. Wszystko robiliśmy sami z Kocurem i Aniołakiem. I byłam tak spracowana ze nie maiłam siły o tym na blogi pisać. Ściany są; ciemno czerwona, pomarańczowa, jasno zielona a sufit żółty. ( To wszystko w jednym pokoju) I chwała Indygo która jako pierwsza nie powiedziała „ Oooo, interesujące....” Tylko „ O, fajne”. Mówimy nie nudnym wnętrzom, mówimy nie nudnym książkom, mówimy nie nudnym facetom. (-;
A teraz P jak PÓŹNIEJ. Później popracuję. Później się będą martwić. Teraz idę na spacer z Nat. I będę myśleć o Kapitanie okrętu z Czerwonymi Żaglami. Ot co!
Etykiety:
Codzienności wombacie,
Mity,
Osobowość wombacia,
Praca