Jeśli ktoś myśli o zmianie fachu, chce zawodu z perspektywa i prestiżem to polecam zostanie naparwaiczem pralek. Nasza pralka szaleje. Niby działa, ale skacze jak słonica w rui i czasem wypuszcza górą pianę. Postanowiłam wezwać poleconego przez teściową fachowca. Ponoć jest dobry i sprawdzony.
Akt I Piątek godzina 16 - Dzień dobry ( krótko skąd dzwonię i z jaką sprawą) Czy mógłby pan przejechać do pralki? - Eeee to niech pani po weekendzie zadzwoni, bo teraz nie wiem co będzie.
Akt II Poniedziałek godzina 15 - Dzień dobry ja w sprawie pralki ( tu następuje przypomnienie sprawy) - To rano niech pani zadzwoni to się jakoś umówimy.
Akt III Wtorek godzina 10:00 - (przedstawiam sprawę) - A ja teraz nie mogę rozmowa bo jadę, za kwadransik pani przedzwoni
Akt IV Wtorek 11:00 - To znowu ja, w sprawie pralki - To ja dziś o 13 będę - Wychodzę po córkę, czy może być 14? - A tak, to jakoś po południu będę....
Pędzę z zakupów żeby być na tą 14. Czekam. I nic. Czekam.
Akt V Wtorek godzina 17:30 - Przepraszam, zdaje się że byliśmy umówieni do pralki... - No tak, pamiętam, pamiętam, to ja później przyjadę, wieczorkiem tak...
Nie przyjechał.
Akt VI CIĄG DALSZY NASTĄPI Jutro rano
Synu. Olej studia* Olej doktoraty. Olej arytmetykę i Sokratesa. Naprawiaj pralki. Będziesz miał wolny zawód, możliwość olewania ludzi i 50 zł za pół godziny roboty. (* No dobra, zrób co chcesz hobbistycznie, ale pamiętaj jakby co zawsze istnieją pralki)
A oto syn. Bez większego związku z tematem pralki ale jest świetny i rośnie to się chwalę ;-P
Szkoła nauczyła moją córkę w ciągu ponad dwóch miesięcy jako tako pisać pisanymi literami. Z tej okazji dostaję liściki z rana. Żeby wiedziała co się dziś będzie działo. Na przykład dotyczące naszych wyobrażanych zwierząt. Ten mnie wzruszył. „Mamo dziś jest taki dzień, że dziś są urodziny żyrafy Julii i jej bliźniaka. Mamo poza tym jest taki czas, że już opadają listki i mogą przyjdą jeże z lasu. i przyjdzie Pies. „
Notka okolicznościowa. O ile w zeszłym roku sprawa Marszy Niepodległościowego i kontr marszu po prostu mnie irytowała, to w tym wkurzają maksymalnie.
Osoby, które mnie znają prywatnie wiedzą, że jestem bardzo bardzo daleka od jakichkolwiek przejawów faszyzmu i rasizmu. Podpisałam się pod akcją „Tęsknię za tobą Żydzie”, byłam na wolontariacie w Afryce. Szanuję inne kultury i religie. Niedawno przeczytałam w jakimś felietonie, że trudno jest szanować innych, jeżeli nie szanuje się siebie.
Tylko nie mogę pojąć dlaczego w Polsce nie wolno zorganizować z okazji 11 listopada marszu patriotycznego - dlaczego nie można na niego iść i nie ryzykować dostania cegłówką od bandy anarchistów. Nie wiem czy gdybym mieszkała w Warszawie miałabym odwagę iść na niego z Natalką i Mikołajem. W głowie mi się nie mieści żeby musieć się bać iść na legalną demonstrację z okazji Święta Niepodległości. Żeby nie być wyzwana od faszystów czy pobita. Czy ktoś sobie wyobraża że w USA 4 lipca - legalna demonstracja z okazji Dnia Niepodległości jest blokowana przez anarchistów? Ja sobie nie wyobrażam. Demonstracja jest legalna - kto ma potrzebę idzie, kto nie - zostaje w domu, śpi, idzie na pizzę albo spacer. Na tym chyba polega tolerancja, nie?
Patriotyzm, przywiązanie do idei i symboli narodowych i faszyzm to nie jest to samo. Różnica jest ogromna. Samo porównanie jest nadużyciem. Solidarność z osobami używającymi tego samego języka i kodu kulturowego jest czymś biologicznie naturalnym. Zdrowym. To jest mój kraj, moje plemię. Całkiem sporo osób oddało życie, żeby jego tożsamość kulturowa mogła istnieć. Szanuję to.
I ta cudowna „tolerancja” o którą walczy kontr-marsz. Te otwarte umysły, przy których nie wolno słowa powiedzieć na prawach osób homoseksualnych, a jeżeli usłyszą, że ktoś katolik albo na flagę nie szcza to jest od razu nazwany narodowcem i faszystą. Mam gdzieś taką tolerancję.
W zeszłym roku byłam na tyle naiwna, że sądziłam że „różowemu marszowi” chodzi tylko o to żeby Polska była tolerancyjna i różnorodna. Ale kilka dni temu wpadł mi w ręce artykuł Wybiórczej gdzie jakiś na-łkowiec twierdził że patriotyzm jako taki jest zły, jest XIX wiecznym reliktem i w zasadzie niewiele różni się od faszyzmu. Obraża mnie to jako Polaka i jest tak durne, że obraża mój intelekt. To są ideały Róży Luksemburg. Stwórzmy wielki szczęśliwy kraj gdzie będzie panowała wolność równość i braterstwo. A komu się nie podoba to do dołu z wapnem. W Rosji, Kambodży i kilku innych miejscach już próbowano. Wyszło jak wyszło. Jak to pięknie na ten temat pisze Kaczmarski
Nie jestem specjalną fanką Młodzieży Wszechpolskiej ani ONR. Traktuje ich jak skrajności, które podobnie jak Zieloni, czy feministki od manify, póki nie łamią prawa, mogą sobie demonstrować co chcą. Pewnie gdybym żyła w dwudziestoleciu międzywojennym to sympatyzowałabym raczej z Marszałkiem niż z Dmowskim, ale porównanie go do faszystów uważam ze grubą przesadę.
I jeszcze jedna kwestia. Odwieczne polskie pytanie: Kto za tym stoi. Zamiast popatrzeć na idę marszu rozgrzebuje się czy w kręgach organizatorów nie ma jakiś idiotów, którzy sympatyzują z przestępcami z Red Watcha ( notabene lewicowa odmiana tej strony też istnieje, ale Wybiórcza o niej nie pisuje).
Może powiem tak, na temat tego „kto za tym stoi”. Jakiś czas temu zbierano petycję pod ustawą o zaostrzeniu kar za znęcanie się nad zwierzętami. Była to inicjatywa raczej lewej strony i wiele organizacji np. feministycznych ją wsparło. I nie kwękałam wtedy, ze stoi za tym lewactwo ( słowo obraźliwe jak faszyzm) ale podpisałam i propagowałam. Bo idea była słuszna i dobra. Więc może Kolorowa Elyta powinna wziąć flagę ( nie tęczową, a biało - czarowną) i się przyłączyć? Żeby pokazać, że to też jest ich Polska. No chyba że spadkobierców Róży Luksemburg i Trockiego taki sztandar w łapki parzy. A potem jak to ostatnio czytałam postępowa dyrektorka zabrania uczniom śpiewania hymnu polskiego na akademii. Bo nie może znieść tego patosu. Prawie jak z Żeromskiego.
I jak to słusznie ktoś znajomy zauważył na FB ; strona narodowa co roku robi się bardziej cywilizowana, strona anty coraz bardziej agresywna.
Sposób przedstawiania obu grup jest taki, że ręce opadają. Wywiady ze światłymi artystami i nauczycielami naprzeciwko dwóch kiboli. Znam kilka osób która wybrały się na demonstrację po stronie biało czerwonej i kibolami nie są. Z relacji Marty odwiedziłam się, było bardzo fajnie. Nie faszystowsko. Były rodziny, nawet murzyn ( przepraszam afro-polak) na wózku inwalidzkim z szalikiem w barwach polskiej flagi. I że na 20 tyś osób znalazło 200 chuliganów to trzeba cały marsz nazwać faszystowski i nacjonalistyczny. A do tego niemieccy anarchiści leją policję. Kilkuset zamaskowanych anty-faszystów aresztowano. Chichot historii - Niemcy nas bronią przed faszyzmem. Ręce opadają.
Zdjęcie by Marta.
A ta piosenka znaleziona przez Kocura. Ode mnie z dedykacją dla osób z antify.
Jesteśmy po sobotnim spektaklu Hamleta w teatrze STU w Krakowie. Miałam ogromne oczekiwania i w sumie nie zawiodłam się, chociaż takich fajerwerków jak na Lirze nie było. Na początku szok. W roli Klaudiusza Radosław Krzyżowski. Ratunku, uciekamy. Widziałam go w Makbecie w Słowackim i było fatalnie. A teraz? bardzo dobrze. czyli jednak aktor dobry, tylko tam reżyser poszalał. Ale po kolei...
Inscenizacja bardzo fajna. Świetna mechanika sceniczna, efekty wizualne i dźwiękowe. Niby wszystko dość minimalistyczne, brudna woda przy fosie i szczury - ale całość dająca niesamowity klimat. Jeżeli chodzi o aktorów do dość nierówno. Hamleta grał Krzysztof Kwiatkowski. Nie było źle, ale. Hamlet to trudna rola, bo ma dużo monologów. A tu aktor grał je chyba bardziej do siebie niż do publiczności. Słuchało go się fajnie, ale nie zostawał po tym jakiś mocny spójny obraz postaci. Jaki jest jego hamlet? Nie szalony. Myślę, że główny jego problem to niezdecydowanie. On ciągle wisi zawieszony między być a nie być. Między działaniem, a wahaniem. Jest w nim nie tyle szaleństwo ale niemoc. Mam wrażenie, że on sam ucieka przed tym szaleństwem, upaja się cierpieniem, żeby tylko nie zacząć jakoś działać. Szczególnie to widać w kontraście z Laertesem.
Klaudiusz tak jak napisałam bardzo dobry. Królewski i wredny. Ofelia fenomenalna - nieśmiała a potem szalona. Chyba bardzo trudna postać żeby nie popaść w przesadę i poruszyć, a tu się udało. Tak samo fenomenalne były postacie drugoplanowe. Grabarze, Poloniusz, Rosencrantz i Gildenstern. Może właśnie przy nich i przy Ofelii - Hamlet wypadał blado.
Najsłabiej prezentowała się Gertruda - Maja Barełkowska - okrutnie egzaltowana i nieprzekonywująca.
I przy okazji jeszcze jedna refleksja o Hamlecie. Zupełnie inna interpretacja, która chyba nie była zamierzeniem autora, ale byłaby bardzo ciekawa. Hamlet co jakiś czas opowiada o ojcu. I porównując go do Klaudiusza używa bardzo mocnych mitologicznych metafor, w których bardzo idealizuje ojca. Zastanawiam się czy Hamlet ( senior) i Klaudiusz to nie jest jedna i ta sama osoba, a cała sztuka jest o problemach jakie ma syn z zaakceptowaniem ojca. Ma wizerunek ojca jakiego pamięta - jakim był bądź sobie wyobraził czy wyidealizował - i ojca takiego jakiego widzi jako dorosły. W jakiś sposób ten „nowy” ( prawdziwy) ojciec zabija mu wizję, którą miał. Nie wiem czy dałoby się to wystawiać, na pewno trzeba by dużo pozmieniać i pociąć, ale może się kiedyś doczekam.
Tak czy inaczej uwielbiam Szekspira. Za pełnokrwiste mocne historie. I Teatr STU też uwielbiam. Jakbym się wybrała na drugą obsadę, ale cóż i tak cud, że udało mi się wybrać na tą.
Z powodu kręgosłupa w tym roku nie zapaliłam pierwszego listopada świeczki na grobach. Blog traktuję jako kawałek dokumentacji mojego życia, zatem krótkie wspominki teraz. Spóźnione, bo teraz dopiero udało mi się wydobyć zeskanowana zdjęcia. ( Może jeszcze coś dodam, jeżeli wyszukam w trzewiach domowych archiwów).
Babcia Alina - mama taty. Tęsknię za nią. Mieszkamy teraz w jej starym mieszkaniu i może po trochu dlatego tak lubię to miejsca.
Też babcia - jako gimnazjalistka - pierwsza z lewej.
Dziadek Leon - tata mamy, złapany przy robocie.
Dla nich, dla Bożenki, pewnego położnika i kilku innych osób. Święte odpoczywanie.
Prośba w związku z poprzednim wpisem. Leże i gapię się w sufit. Nie jest zbyt ciekawy. Jeżeli zatem możecie mi polecić jakieś książki warte przeczytania, które można dostać na allegro w bibliotece lub empiku to czekam. Nie obiecuję, że przeczytam wszystkie, ale na pewno do części zajrzę. Może być klasyka, nowości, fantastyka, albo cokolwiek. Ma być dobre.