Jesteśmy po sobotnim spektaklu Hamleta w teatrze STU w Krakowie. Miałam ogromne oczekiwania i w sumie nie zawiodłam się, chociaż takich fajerwerków jak na Lirze nie było. Na początku szok. W roli Klaudiusza Radosław Krzyżowski. Ratunku, uciekamy. Widziałam go w Makbecie w Słowackim i było fatalnie. A teraz? bardzo dobrze. czyli jednak aktor dobry, tylko tam reżyser poszalał. Ale po kolei...
Inscenizacja bardzo fajna. Świetna mechanika sceniczna, efekty wizualne i dźwiękowe. Niby wszystko dość minimalistyczne, brudna woda przy fosie i szczury - ale całość dająca niesamowity klimat. Jeżeli chodzi o aktorów do dość nierówno. Hamleta grał Krzysztof Kwiatkowski. Nie było źle, ale. Hamlet to trudna rola, bo ma dużo monologów. A tu aktor grał je chyba bardziej do siebie niż do publiczności. Słuchało go się fajnie, ale nie zostawał po tym jakiś mocny spójny obraz postaci. Jaki jest jego hamlet? Nie szalony. Myślę, że główny jego problem to niezdecydowanie. On ciągle wisi zawieszony między być a nie być. Między działaniem, a wahaniem. Jest w nim nie tyle szaleństwo ale niemoc. Mam wrażenie, że on sam ucieka przed tym szaleństwem, upaja się cierpieniem, żeby tylko nie zacząć jakoś działać. Szczególnie to widać w kontraście z Laertesem.
Klaudiusz tak jak napisałam bardzo dobry. Królewski i wredny. Ofelia fenomenalna - nieśmiała a potem szalona. Chyba bardzo trudna postać żeby nie popaść w przesadę i poruszyć, a tu się udało. Tak samo fenomenalne były postacie drugoplanowe. Grabarze, Poloniusz, Rosencrantz i Gildenstern. Może właśnie przy nich i przy Ofelii - Hamlet wypadał blado.
Najsłabiej prezentowała się Gertruda - Maja Barełkowska - okrutnie egzaltowana i nieprzekonywująca.
I przy okazji jeszcze jedna refleksja o Hamlecie. Zupełnie inna interpretacja, która chyba nie była zamierzeniem autora, ale byłaby bardzo ciekawa. Hamlet co jakiś czas opowiada o ojcu. I porównując go do Klaudiusza używa bardzo mocnych mitologicznych metafor, w których bardzo idealizuje ojca. Zastanawiam się czy Hamlet ( senior) i Klaudiusz to nie jest jedna i ta sama osoba, a cała sztuka jest o problemach jakie ma syn z zaakceptowaniem ojca. Ma wizerunek ojca jakiego pamięta - jakim był bądź sobie wyobraził czy wyidealizował - i ojca takiego jakiego widzi jako dorosły. W jakiś sposób ten „nowy” ( prawdziwy) ojciec zabija mu wizję, którą miał. Nie wiem czy dałoby się to wystawiać, na pewno trzeba by dużo pozmieniać i pociąć, ale może się kiedyś doczekam.
Tak czy inaczej uwielbiam Szekspira. Za pełnokrwiste mocne historie. I Teatr STU też uwielbiam. Jakbym się wybrała na drugą obsadę, ale cóż i tak cud, że udało mi się wybrać na tą.
1 komentarze:
Ojej, zazdroszczę. Każdy Hamlet to dobry Hamlet :)
A ja jeszcze bym zapytała o Horacja z Teatru STU, bo to postać dla mnie od zawsze baaardzo ważna.
Prześlij komentarz