Po godzinie przyszłam. Robotnicy faktycznie hałasowali, ale jej reakcja była dziwna. Kot robi pod siebie i w tym leży, a poza tym się trzęsie. Umyłam, uspokoiłam.
Od tego czasu czyli ponad 50 godzin kot leży. Nie je. Karmię ją z ręki i wtedy trochę je. Kocimiętką się nie interesuje. Nie pije wcale. Poję ją co kilka godzin strzykawką. Posadzona w wannie lub w kuwecie przewraca się. Co dziwniejsze chodzić umie, ale robi to na podkurczonych nogach. Jak się ją dotyka po kręgosłupie podnosi charakterystycznie ogon ( a jest 6 lat po sterylizacji).
Nie wiem co jej jest. Gosia i moja wetka mówią że stres. Może przez remont. Może kocia depresja. Jak się ją wysadza do kuwetki nawet coś robi, ale sam tam nie chodzi. Podobnie sama wcale nie pije. Stópor. Zdaje się że szykuje się kroplówka. Czyli mamy koci odział noworodkowy.
Bardzo się martwię. Wszystkich kociarzy proszę o pomoc co to może być i co robić. Możecie tez kogo mądrego popytać. Wszystkich innych o dobre zaklęcia.
Ps. Wszyscy mówią, że stres, a mi coś nie gra. Bo jak daje z ręki karmie to je jak dzika. Ale kładę na podłodze metr od niej i nie chce jej się podejść. Ona ma jakiś problemy z chodzeniem. Poza tym ten kot zazwyczaj zajadał stres.
Ale wygląda to tak jak powiedziałaś Zuza - jakby się odwróciła do życia. Kot jest pojony, karmiony ma spokój i miłość. Zawrócimy skubańca.
A to Hella z dobrych ( szczupłych) lat.