wtorek, 25 sierpnia 2009

Się porobiło

Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach. ( A miałam pewne na ten okres...)
Tradycyjnie już, jak każdej jesieni, mój świat przewrócił się na głowie o 180 stopni.
Zupełnie niespodziewanie i nie w tym keirunku w jakim chciałam.
Powinno mi być smutno, ale kiedy los zamyka jakieś drzwi otwiera następne. I ważne jest żeby nei stać na progu tylko iść dalej.

Szczegóły potem. Na razie tylko powiem: Mieliśmy w pracy redukcję etatów. I czuję się zaszczycona gronem ludzi wśród których mogłam wylecieć (-;

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Wakacyjne czytanie

Nasz kot idzie do nieba.

Margaret Atwood




Nasz kot został raptownie wzięty do nieba. Nigdy nie lubił dużych wysokości, więc usiłował wbić pazury w tego niewidzialnego węża, olbrzymia dłoń, czy też orła, za których przyczyna musiał tak się wznosić, nie miał jednak szczęścia.

Gdy dostał się do nieba, było tam wielkie pole. Po polu biegało mnóstwo różowiutkich małych stworzonek, które na pierwszy rzut oka wydały mu się myszami. Potem dostrzegł siedzącego na drzewie Boga. Anioły latały wokoło, trzepocząc skrzydłami; furkotały, jak gołębie. Co jakiś czas Bóg wyciągał swoją wielką, pokrytą futrem łapę, chwytał jednego z nich w powietrzu i chrupał. Na ziemi pod drzewem leżało pełno ogryzionych anielskich skrzydeł.

Nasz kot podszedł grzecznie do drzewa.

- Miau – powiedział nasz kot.

- Miau – odparł Bóg. A właściwie bardziej zaryczał.

- Zawsze myślałem, że jesteś kotem – powiedział nasz kot – ale nie byłem pewien.

- W niebie wszystkie sprawy się wyjaśniają – odparł Bóg. – W takim kształcie postanowiłem ci się objawić.

- Cieszę się, że nie jesteś psem – odparł nasz kot. – czy mógłbym może odzyskać moje jądra?

- Oczywiście – odparł Bóg. – Są za tamtym krzakiem.

Nasz kot zawsze wiedział, że jego jądra gdzieś muszą być. Pewnego dnia obudził się z dość nieprzyjemnego snu i już ich nie było. Wszędzie ich szukał – pod kanapami, pod łóżkami, w szafach - a one cały czas były tutaj, w niebie! Podszedł do krzaka i oczywiście oba tam były. Przytwierdziły się do niego natychmiast.

Nasz kot był bardzo zadowolony. – Dziękuję – powiedział do Boga.

Bóg czyścił swoje eleganckie, długie wąsiki. – De rien - powiedział.

- Czy mógłbym pomóc ci łapać anioły? – zapytał nasz kot.

- Nigdy nie przepadałeś za dużymi wysokościami – odparł Bóg, wyciągając się na gałęzi w słońcu. Zapomniałam dodać, że świeciło słońce.

- To prawda – przytaknął nasz kot. – Nie przepadałem. – Było kiedyś parę peszących przygód, o których wolał nie pamiętać. – A może chociaż te myszy?

- To nie myszy – odpowiedział Bóg – Ale łap sobie, ile chcesz. Tylko nie zabijaj ich od razu. Niech trochę pocierpią.

- Mam się nimi pobawić? – zapytał nasz kot. – Kiedyś zwykle miewałem przez to kłopoty.

- To kwestia semantyki – odparł Bóg. – Tutaj nie będziesz miał przez to kłopotów.

Nasz kot wolał zignorować tę uwagę, ponieważ nie wiedział, co oznacza „semantyka”. Nie zamierzał wyjść na głupiego.

- Jeśli nie myszy, to co? – zapytał. Zdążył już na jedną skoczyć. Teraz przytrzymywał ja łapą. Rzucała się i cichutko popiskiwała.

- To dusze ludzi, którzy byli źli na Ziemi – odparł Bóg, mrużąc swoje żółtozielone ślepia. – A teraz przepraszam, czas uciąć drzemkę.

- W takim razie co robią w niebie? – zapytał nasz kot.

- Nasze niebo jest dla nich piekłem – odpowiedział Bóg. – Lubię mieć wszechświat w równowadze.


To było z cyklu Wakacyjne lektury. A ja sobie poprzypisywałam.

niedziela, 9 sierpnia 2009

W nicość śniąca się droga

Jak co roku wracam tam jak do domu. W deszczu, drogami błotnistymi, wśród łopianu, mięty i buków. Idąc nie lubię mówić. Myśli mi fruwają nad kopułami cerkwi, z ptakami. Kamiście, trawiasto i ciągle w zachwycie. Wśród krzyży gdzie oni śpią na podłodze dawno już spróchniałej, czort niepotrzebny wilkiem w zarośla czmycha. W Dukli, Olchowcu, Ropiance, Nieznajowej, Wołowcu. Zbieram kości po lasach rozrzucone i pióra.




sobota, 1 sierpnia 2009

Może morze






Relacja pisemna dziś wieczorem.
A fotograficzna tak krótka, bo trzeciego dnia Natalis postanowił że zrobi zamek z piasku dla aparatu (-; I teraz czekamy aż wróci z reperacji bo pałacowe życie mu nie służyło.