czwartek, 9 kwietnia 2009

I zostanie tylko Pstrowski...

Jestem nałogowym czytaczem. Skończyłam Gargulca i z wypiekami poleciałam do Empiku. Czasu niestety miałam mało czasu, wiec szybko pobiegłam do kasy z książką o uroczym szuru Firmim. Opowiem jak skończę. Oprócz książki zabrałam z sobą pewną obserwacje.

Otóż ostatnio przybywa nam specyficznych książek – klonów Kodu Leonarad Da Vinci. Książek, czasem badziewie słabych, czasem całkiem dobrych, pisanych według jednego schematu.
Mamy:
-Znanego artystę,
-zaginione dzieło,
- tajemnicę, trupa,
- mile widziana para,
- opcjonalnie tajne stowarzyszenie.

Mamy kody ( sekrety, tajemnice itp.) Leonarda da Vinci,(Kod leonarda Da Vinci), Vivaldiego ( Tajemnica Vivaldiego płyta gratis), Chopina ( Manuskrypt Chopin), Mozarta, Beethovena ( Dziesiąta symfonia), Szekspira ( nawet dwie książki – Szyfr Szekspira, Księga Powietrza i cieni), Dantego ( Klub Dantego), Freuda ( sekret Freuda), Poego ( Cień Poego), Aleksandra Wielkiego ( Zagadka aleksandryjska)
…że pozwolę sobie Eco i jego arystotelesowską wymienić osobno ze względu na szacunek i pierwszeństwo.

Mania jakaś czy co?

Ja jestem pisarz początkujący. Z ilością czasu jaką mam na pisanie i brakami warsztatowymi jakie mam do nadrobienia, powinnam być niezła jakoś tak w wieku około emerytalnym. Mniejsza z tym. Ale znam ludzi którzy pisać potrafią i powinni to robić. Choćby Ania. Bazując na jednym z takich pomysłów mogą by zagarniać całkiem sporo sławy i pieniędzy. Tylko powinna się pospieszyć, bo w tym tempie niedługo zabraknie jej sławnych ludzi na bazę tematu. Zostanie tylko Pstrowski.

Oferowaliśmy się ostatnio z Przemem z wymyśleniem fabuły dla Ani. ( Oczywiście za drobną prowizją w przypadku sukcesu).

Kod Pstrowskiego czyli Ostania Sztolnia


Bohater Bazowy: Wincet Pstrowski
Tajemnica: Nieznana nikomu tajemnicza sztolnia w której rzeczony BB ( Bohater bazowy) znalazł Tajemnice Mogąca Zmienić Losy Świata. Niby czemu kopał jak wściekły? Bo odkrywał Tajemnicę…i wiedział ze czasu ma coraz mniej. Niestety w wyniku knowań Złych Bohaterów zostaje otruty i umiera. ( Ktoś jeszcze wierzy w bajeczkę o białaczce lub resekcji zębów i powikłaniach?)
Akcja: Czasy współczesne. Młoda pani humanistka z ładnymi cyckami pracująca w Muzeum Górnictwa odkrywa Tajemniczą Substancję na pamiątkach po BB. Rozpoczyna śledztwo. Niestety grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo, bo Źli bohaterowie nie śpią. Na szczęście znajduje pomoc w młodym górniku i razem wyruszają na odkrycie tajemniczej Sztolni.
Bonusy: Seks w windzie kopalnianej ( Przem mówi że jak będzie jechała w górę, a ja jak w dół – cóż różna percepcja orgazmu) i koniecznie strzelanina za maszynami górniczymi.
Tajemnicze stowarzyszenie: Proponuje Bożogrobców bo kiedyś byli w Chorzowie.

Opcjonalnie Przem proponował Kod Jana Pawła II ( Zaginiona Encyklika) ale moim zdaniem za ostro. I nijak scen miłosnych nie przyłatasz.

sobota, 4 kwietnia 2009

Słowa i dźwięki

(żeby nie było, że tylko notki przepisuję, słowo od siebie / i dzięki za dzisiejszy wyjazd A. )



Jeszcze bardzo krótko o fascynacjach muzycznych i książkowych. Fatalną stroną zapalenia spojówek i kanalików łzowych, które męczy mnie od Berlina jest fakt, że nie mogę czytać. Dwa tygodnie nie czytałam ani stronniczki. Zdycham. Więc kiedy wczoraj przyszedł Gargulec Andrew Dawidsona to rzuciłam się jak foczka na rybę. Nie wiem jak będzie dalej, ale to jest cholernie dobrze napisane. I z pomysłem.

A z muzyki odkryłam pewną płytę. Poniekąd operową. Ścieżka dźwiękowa do filmu Match Point W. Allena. Kawałki opera ze starych trzeszczących płyt. Kiedy Enrico Caruso zaśpiewał Eliksir Miłosny to się poskładałam. Oczywiście w ciągu 5 minut płyta była moja ( za pomocą starego dobrego torrenta) i teraz łażę z mp3 z wyrazem pyska natchnionym. I marzę o adapterze i czarnych trzeszczących płytach i muzyce jak wehikuł czasu.

Zdarzyło się wczoraj... notka by Aniołak

Historia z wczoraj spisana przez Aniołaka. Przyklejana z jej Lj za zgodą autorki. A ja potwierdzam. Tako było.

Dzisiejszemu teatrzykowi patronuje cesarz Tyberiusz Klaudiusz Nero Cezar Drusus Germanik i jego wyczucie przemysłu rozrywkowego.

Osoby:
Olga - Olga, moja podopieczna, dwa lata z kawałkiem, mało uspołeczniona.
Natalia - Natalia, córka Labrui, już przedszkolak, więc z social skillem.
Kot Hella - kot Labrui, bardziej czarny niż biały.
Kot Mercedes - kot Labrui, bardziej biały niż czarny.
Przem - mąż Labrui, tata Natalii.
Labruja - Labruja.
Ja - ja.

Miejsce: Dom Labrui. Powód: przyjacielska wizyta Olgi u Natalii.
Motyw przewodni: dzieci, koty i hiszpańska inkwizycja.

Akt I

Scena 1
Wchodzimy. Na progu wita nas Natalia.
Lab: Uprzedzam - Natalis dziś nie spał. Leżała i powtarzała: Olgusia dzisiaj przyjdzie...

Scena 2
Olga trochę przerażona klei się do mnie - dotąd nigdy nie była z wizytą bez mamy. Natalis wyciąga sznurek.
Nat: Olgusiu, chodź łowić ryby!
Olga (wygląda na zaskoczoną).
Nat: No, chodź, pokażę ci, jak to się robi. O (zarzuca sznurek). Najpierw rzucasz. Teraz wyciągasz rybę (wyciąga). I jesz. (zjada) Hap. O, tu złowiłam dla ciebie słodkiego łososia... Zjedz.
Olga (zjada).
Olga (widzi kota Hellę).
Olga (ożywa): Kotek!!!
Sprint - kota pod stół, Olgi za kotem. Okrzyk: Kotku, kotku!
Natalia (zdegustowana): A ja mam tu dla ciebie taką pyszną rybkę...

Scena 3
Olga (łowi rybę na dywanie w pokoju).
Nat: Oooo, zobacz, tam jest rybka. Ale ona jest chora!
Olga (zarzuca wędkę).
Nat: Nie!!! Ona jest chora, zostaw ją!
Lab (filozoficznie): Musi wyzdrowieć, potem się ją zje.


Akt II

Scena 1
Zaglądam do pokoju Natalii. Na ziemi siedzi Olga. Naprzeciw siedzi Natalia i wciska jej na lewą nogę prawy but.
Nat: Siedź, Olgusiu, ja ci chcę pomóc... No, zostań, pomogę ci założyć buciki... No, pomogę ci...
Ja (wpadam do kuchni): Zaczynają się tortury. Natalia używa butów hiszpańskich.

Scena 2
Nat (wciska na swoją nogę pantofelek Olgi, bardzo mozolnie).
Lab: Ktoś ma tu syndrom starszej siostry Kopciuszka.
Nat: (patrzy na nas potępiająco): Muszę sprawdzić, czy pasuje. (Po chwili walki z pantofelkiem rzuca go zrezygnowana na kanapę): Za duży.

Scena 3
Dziewczyny w sypialni.
Olga (usiłuje wejść pod łóżko): Kotku...
Nat: A ja cię przytulę...
My (Lab i ja, ze zgrozą): Nat, nie duś Olgi!!!
Olga (ledwie zipie, ucieka do nas, pada na łóżko, Nat pada na Olgę)
Następuje Ostra Interwencja.
Nat (zdziwiona): Ale ja tylko Olgusię chciałam przytulić...
Ja: Pieszczoty trzeciego stopnia.

Akt III

Dziewczyny się rozkręciły. Następują Zabawa w Ukwiale (czyli włażenie pod suszarkę do bielizny z rozwieszonym praniem), głaskanie kota (mocno trzymanego przez Lab), jazda w samochodzie (z karimaty), walka o prawo do karimaty i kartonowego pudła, gonienie kotów, jedzenie obiadu, Wyprawa do Palmiarni z Kasowaniem Biletów, układanie puzzli (Olgusiu! Źle układasz!), gonienie kotów...

Scena 1
Lab: Hej, dziewczyny, bawimy się w "Rolnik sam w dolinie"!
Nat i ja (wciągamy Olgę do kółka, ale Olga nie wie, o co chodzi).
Tańczymy i śpiewamy.
"Rolnik sam w dolinie... Rolnik bierze żonę..."
Nat: Olgusiu, będziesz żoną!
Olga (wyrywa się).
Lab: "Żona mu ucieka, żona mu ucieka..."
Olga (ucieka do kuchni). Nat (rzuca się na Olgę).
Lab: "Rolnik łapie żonę... Rolnik łapie żonę... Żona bardzo krzyczy..."

Scena 2
Ja: Olga, nie właź pod łóżko.
Olga (leży przy łóżku i woła prosząco): Kotu, kotu...
Ja (odruchowo): Kocie. Zostaw, kot musi mieć jakiś azyl, ostateczne schronienie, więc nie wchodzi się pod łóżko za kotem.
Lab (łapiąc Kota Mercedes i podtykając Oldze do głaskania. Kot ma spojrzenie szaleńca, ale daje się głaskać): Spokojnie. te koty mają tu tak dobrze, że raz na tydzień mogą popracować w przemyśle rozrywkowym.
Ja: Owszem. To tak jak chrześcijanie za Nerona. Oni też pracowali w przemyśle rozrywkowym.
Lab: Poniekąd...
Ja: Lecz tylko raz.

Scena 3
Olga: (łapie mnie za ręce): Fiku-miku!
Ja (pomagam jej zrobić fikołka)
Nat: Ja też chcę!
Ja (próbuję): Sorry, Natalis, ale ja nie dam rady. Nosić cię mogę, ale nie zrobisz ze mną fikołka. Z mamą też. Spróbuj namówić tatę.
Pojawia się tata.
Nat: (rzuca się na Przema)
Przem: O co chodzi?
Ja (tłumaczę).
Przem (do Nat): Nie, Natalia. Ciocia mnie jeszcze nie zna, więc mogła powiedzieć, że pomogę ci zrobić fikołka, ale ty dobrze wiesz, że ja jestem leniwy i fikołków nie będzie. Ale nie martw się, za jakiś czas, jak będziesz chciała, to zapiszemy cię na judo i tam będziesz mogła robić fikołki do woli.