Jeszcze bardzo krótko o fascynacjach muzycznych i książkowych. Fatalną stroną zapalenia spojówek i kanalików łzowych, które męczy mnie od Berlina jest fakt, że nie mogę czytać. Dwa tygodnie nie czytałam ani stronniczki. Zdycham. Więc kiedy wczoraj przyszedł Gargulec Andrew Dawidsona to rzuciłam się jak foczka na rybę. Nie wiem jak będzie dalej, ale to jest cholernie dobrze napisane. I z pomysłem.
A z muzyki odkryłam pewną płytę. Poniekąd operową. Ścieżka dźwiękowa do filmu Match Point W. Allena. Kawałki opera ze starych trzeszczących płyt. Kiedy Enrico Caruso zaśpiewał Eliksir Miłosny to się poskładałam. Oczywiście w ciągu 5 minut płyta była moja ( za pomocą starego dobrego torrenta) i teraz łażę z mp3 z wyrazem pyska natchnionym. I marzę o adapterze i czarnych trzeszczących płytach i muzyce jak wehikuł czasu.
3 komentarze:
i jeszcze jaki dobry film...
Spodobał mi się opis i okładka, więc ściągam i film, i płytę. Tylko raczej nie będzie moja w ciągu 5 minut za pomocą starego dobrego torrenta, bo nikt jej nie udostępnia :-( Mam nadzieję, że ktoś zacznie ją seedować...
(Marta :->)
Ja mam stąd: http://torrents.ru/forum/index.php Przydatny ktoś rozumiejący bukwy. Albo inna metoda wpisać w wikipedie i zmienić język na ru. Ale na tym serwerze są cuda na kiju - operowe filmowe i muzyczne. Tylko sie zalogować trzeba. A jak coś Marta to daj znać na gg to skopiuje i pośle, ale mam tylko muzę.
Prześlij komentarz