Zniża się grudzień i jak w zeszłym roku będziemy organizować paczkę. W zeszłym roku udało się uzbierać coś ponad 800 jak mnie pamięć nie myli. Dajcie znać czy
- chcecie się złożyć
- jeżeli tak to ile ( muszę orientacyjnie wiedzieć jaki mam budżet przy wyborze rodziny)
- czy chcecie dać też jakieś rzeczy materialne
- czy chcecie razem ze mną uczestniczyć w wyborze rodziny ( w zeszłym roku pomogły mi Zuza i Madzia) oraz razem dostarczyć paczkę ( ostatnio pomogą Natalia ta dorosła (-; )
Jakby coś piszcie na ania.glomb@gmail.comWszystkich współpaczkowiczów informuję na bieżąco ile mamy i co kupiliśmy i kiedy dostarczamy.
Miałam okazję chodzić w ostatnim czasie częściej do kina. Trzy filmy, zupełnie od siebie różne, różne tematy, różne style i formy. Żadnym nie byłam tak zachwycona jak Wiedźmą Wojny, ale każdy z jakiegoś względu był wart zobaczenia.
Bestie z południowych krain - 7/10
Mój błąd, że idąc na film zrobiłam sobie kosmicznie wysokie oczekiwania. Spodziewałam się, że film mnie porwie, powali na kolana...i trochę się rozczarowałam. W sumie wyszłam z kina dość zirytowana, ale im więcej o filmie myślę tym bardziej go doceniam. Bestie pokazują historię z punktu widzenia kilkuletniej dziewczynki, która mieszka z ojcem w szałasie, na terenie zalewanych przez wodę slumsów. Realny świat miesza się z wyobraźnią, powódź z opowieściami. I jeżeli jedno filmowi mam oddać, to, że jest to pierwsza rzecz, która jest rzeczywiście i dobrze pokazana z punktu widzenia dziecka. To rzeczywiście jest świat widziany oczami kilkuletniej dziewczynki. Przypomniałam sobie siebie w wielu bohaterki i dokładnie tak mogłam przeżywać świat.
Film jest też o relacjach ojciec - córka. I może właśnie dlatego tak mnie zirytował? Ojciec przez cały film strasznie mnie wkurzał, ale po prawie miesiącu od projekcji dochodzę do wniosku, że jednak go lubię. Bo we współczesnym świecie mamy za dużo tatusiów, miłych układnych panów, którzy zarabiają na rodzinę, w środku chowają wszystkie problemy emocjonalne i są psychicznie złamani. Trochę jak w American Beauty. Tu mamy coś zupełnie odwrotnego. Ten ojciec jest barbarzyńcą. Umiera, jego dom zalała woda, a ona do końca pozostaje dziki, emocjonalny, odważny, nawet głupio - kiedy odgania burzę strzelając w niebo, ale cały czas jest autentyczny i w jakiś sposób niezłomny.
Skyfall 7/10
Zupełnie inna kategoria filmu. Przyznam, ze nie byłam fanką Bondów. Zwłaszcza, w tym okropnym wydaniu z Brosmanem, z opalenizną z solarium i sztuczny uśmieszkiem. I dopiero od kiedy zobaczyłam Craiga to serce mi mocniej zabiło. Trzecia cześć cyklu z Cragiem jest najspokojniejsza, akcja dzieje się nieco wolniej i w jakiś sposób wymyka się schematom. Film jest ciągle tym czym Bond powinien być - sensacyjnym komiksem, ikoną popkultury, ale do tego idzie krok głębiej. Nie natrętnie zadaje pytania - „dlaczego”. Do tego rewelacyjna, muzyka, montaż, pejzaże. Bawiłam się świetnie i o to na Bondach chodzi.
Ps. Mały spojler. Kobietą Bonda w Skyfally jest M. Dwie panie są tylko dublerkami w scenach łóżkowych. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.
Pokłosie 6/10
Nie oczekiwałam wiele, bo z filmów polskich tak naprawdę podobał mi się jeden - Wenecja Kolskiego, a całej reszcie nie dałabym 5 punktów. Ale ze względu na tematykę wzięłam pod pachę przyjaciółkę o zgoła innych poglądach społeczno - politycznych i poszłam do kina.
Film bardzo bardzo nierówny. Chwilami rewelacja, wbija w fotel, chwilami telenowela Polsatu. Zacznę od minusów. Gra aktorska Ireneusza Czopa marna. Nie wiem kto pisał te dialogi, ale oscylują między napuszonymi tekstami o tematyce etyczno - moralnej, a tekstami żuli spod budki z piwem. Jak to napisała pewna znajoma Marta
- blablablableble
- ależ bracie, moralność nie ma ceny
Dalej uderzyło mnie bardzo powierzchowne i stereotypowe pokazanie polskiej wsi. Tak to Reymont Chłopów pokazywał, ale to było dobre kilkaset lat temu. I coś się zmieniło. Ani to obraz realistyczny, ani sprawiedliwy i uczciwy. Zwłaszcza wobec tych, którzy w czasie wojny Żydów ukrywali. A że jest tak przerysowany i sztuczny, to zamiast refleksji wywołuje śmiech.
Koszmarne jest też zakończenie. Zupełnie nie wiarygodne. Albo mieszkańcy wszyscy wiedzieli co się kiedyś stało - ale wtedy nie będą posądzając bohatera o bycie Żydem. Albo nie wiedzą co się stało - ale wtedy ich agresja byłaby mniejsza, co najwyżej wybita szyba. Nie ma to dla mnie rąk, nóg ani żadnego prawdopodobieństwa.
Co mi się natomiast podobało. Maciej Stuhr gra fenomenalnie. Tak samo jak całe starsze pokolenie aktorów. Scena kiedy dowiaduje się o przeszłości rodziców wbija w fotel.
Dobra muzyka i montaż.
No i co najwalniejsze, uważam, ze taki film jest potrzebny. W ramach jakiegoś masochistycznego hobby trochę się zaczytywałam o mechanochemiach pogromów. Nie ma znaczenia, czy to był Wołyń, Rwanda, Jedwabne, czy rzezie Ormian. Przeczytałam chyba wszystko co się dało. I mechanizm jest zawsze ten sam. To jest ta sama historia, niezależnie od tego czy to była maczeta czy siekiera, stodoła czy rów. A potem milczenie i tajemnica.
I takie historie w Polsce się zdarzały. Nie powołuje się na emocjonalne książki Grossa, ale na świadectwa historyczne. I mównic o tym trzeba, nie żeby się kajać i przepraszać, ale dlatego, że to ma wartość oczyszczającą. Jestem patriotką, jestem dumna z bycia Polką, i jeżeli bym miała gdzieś maszerować to z flagą biało-czerwoną, ale nie sądzę że ten film jest antypolski. Film piętnuje coś co nie ma nic wspólnego z narodem, a z ogólnoludzką podłością, zawiścią i skurwysyństwem. Nie będę budowała mojego poczucia narodowego na dzieciach wrzucanych widłami do ognia.
To jest takie myślenie, obecne też w niektórych rodzinach, że choćby się nie wiem jak źle działo to o swoich tylko dobrze. A nawet jak coś było źle, to nie mówmy o tym, bo gdzie indziej jest gorzej, a zły to ptak co własne gniazdo kala ( niedobrze mi się robi jak słyszę to przysłowiowe). Wolę być uczciwa do mojego kraju i rodziny. Być dumna z tego co jest powodem do dumy i nazywać po imieniu to co jest powodem do wstydu.
Dlatego uważam, że ten film jest ważny. I szkoda, że został zrobiony tak płytko, stereotypowo i tak drętwymi dialogami. nawet genialny Stuhr nie do końca to wyratował.
Druga moje refleksja że Pokłosie to nie jest w sumie ani film o pogromach ani o antysemityzmie. To film o pamięci zmarłych. O tej pamięci, która należy się pomordowanym i tej którą mamy o naszych bliskich. O ich winie i chwale. O relacjach żywy i zmarli. O pamięci. I pod tym względem film się broni.
I jednego mi brakuje i mnie smuci. To dobrze, że Polacy rozliczają się ze swoich upiorów w szafie. Tylko szkoda, że kiedy ktoś chce mówić o naszych zabitych to podnosi się krzyk, że to nacjonalizm, dawne dzieje, że kto o tym pamięta, że to psucie układów z Ukrainą. Czekam na Pokłosie w wersji Ukraińskiej. O Wołyniu.
Tadammm! Majne Damen und Heren ( czy jak to szło) Ludzie i inne Zwierzaki. Wombat się sprzedaje. Jeszcze nie wiem czy dobrze, ale jestem już w empiku wysyłkowym, na Merlinie i na allegro.
Co nie znaczy, że należy jedynie przez net kupować. Polecam zadzwonienie do księgarni w której się kupuje, powiedzenie, żeby sprowadzili i potem kupienie. A nuż sprowadzą dwa egzemplarze i jeszcze ktoś się skusi.
A jak kto przeczyta to czekam na kominku 10024814 na opinie. I oczywiście chętnie odpowiem na pytania Co Autor Miał Na Myśli I Czemu Tak Idiotycznie To Napisał, Że Się Czytelnik Nie Pokapował.
I przy tej okazji dziękuję; - Agnieszce za cudowną okładkę. Jest magiczna. A jak się czytelnikom nie spodoba treść to zawsze będą coś z tego mieli.
- Ani Końtoch, Aniołakowi i Serathe za betę koszmarków, zbrukanych sarenek i tym podobnych tworów. Za wsparcie i mądre komentarze.
- Panu Kocurowi Mężowi za rozmowy i komentarze i cierpliwość
- Zuzie za rozmowy w kuchni bo wtedy wykiełkowało ziarenko. I za jej opowieść.
- Ludziom z ŚKFu za bardziej i mniej mądre komentarze i rady
Zacznę od najfajniejszego. Natalis ostatnio zamiast rysować woli pisać. Zamiast obrazku rodziny, napisała wypracowanie moja rodzina. Daję zdjęcie i tekst.
Moja mama Ania jest przeze mnie nazywana mimisiem. Jest dla mnie naj naj naj fajniejszym miminsiem kosmosu chociaż czasem krzyczy. Mamy ze sobą dobre układy. A za to mój tata ma na imię Przemek. Przez moją mamę jest nazywany kotem. A moja mama przez niego nazywana wombatem. Mój tata jest bardzo ale to bardzo mądry. I też mamy dobre układy. Za to mój brat Mikołaj ma półtora roku. Jest mały słodki miły często się uśmiecha. A ja mam na imię Natalka a na drugie Dorota. Jestem dość wysoka i mam ciemne włosy i oczy. I jestem dosyć mądra. Chodzę do drugiej klasy szkoły podstawowej. I moja najniższa ocena to trója, a najwyższa to szóstka.
Ha, wzruszyłam się (-;
A poza tym studiuję na Kwalifikacyjnych Podyplomowych studiach pedagogicznych. Studia są typowe „ dla papierka” ale o dziwo, są na nich bardzo fajni ludzi, którzy robią w życiu ciekawe rzeczy a zajęcia są lepsze niż się spodziewałam. Poza zajęciami z psychologii, które prowadzi pani pielęgniarska to rzekłaby, że jest lepiej niż na UŚ'u. Teraz od grudnia czekają mnie praktyki w gimnazjum i mam nadzieję, że nie zostanę zeżarta żywcem przez młodzież. Robię na nie referaty i ogólnie się aktywizuję.
No dobra. Teraz zaczynam z grubszej tematyki - politycznej - bo mnie Wybiórcza z samego poranka kilka dni temu mnie potężnie zirytowała. Lewicowa prasa jest czasem lepsza niż kawa. Podnosi ciśnienie. Tylko jako skutek uboczny generuje wkurzenie na świat. Kto nie chce może zakończyć tu czytanie. Zresztą mam glejt na marudzenie od przyjaciółki, której serce jest bardzo po lewej stronie (-;
Wybiórcza przez kolejny dzień, kolejnym artykułem, udowadniana, że winę za sprawę morderczyni z Hipolitowa ponoszą ( w kolejności dowolnej); sąsiedzi, opieka społeczna, ksiądz, złe patriarchalne społeczeństwo, to, że kobieta nie miała wykształcenia i nie należała do zaszczytnego grona Młodych Wykształconych z Wielkich Ośrodków Miejskich. Wszyscy są winni, tylko nie sama pani, która owe niemowlęta zabijała. Czekam jutro na artykuł, że to ja czyli wombat jestem winna.
A na mój prosty rozum, albo ktoś jest ubezwłasnowolniony i odpowiedzialność za niego ktoś ponosi, albo nie i wtedy jego działania podlegają ocenie. Pani mogła dzieci zostawić w szpitalu. Mogła pojechać do przychodni po środki antykoncepcyjne, mogła próbować dzieci wychować, mogła w jakiś inny sposób poprosić o pomóc. Nie zrobiła tego. Nie raz pod wpływem szoku, ale zrobiła z zabijania swoich dzieci metodę na życie. I jest to jej wina. Nie społeczeństwa. Fakt otoczenie powinno było zobaczyć co się dzieje, i zamknąć ją dużo wcześniej, ale rozmywanie odpowiedzialność i robienie z kata ofiary strasznie mnie wkurza.
Wykształcenie, o którym z lubością pisze pani z artykułu, nie ma tu nic do rzeczy. Co miała zostać kolejnym socjologiem, czy może politologiem? Są i zawsze będą osoby które z jakiś powodów nie chcą, lub nie mogą mieć jakiegoś wielkiego wykształcenia. Ludzie którzy sortują śmieci, zamiatają, hodują prosiaki, uprawiają ziemię, albo siedzą na wsi i wychowują dzieci. I są tak samo ( albo i bardziej ) godni szacunku i potrzebni społecznie. Znam kilka kobiet które z podstawowym wykształceniem mieszka po zapadłych wsiach i wychowuje dzieci. I w ich domach biednie, ale ciepło. Pogarda która bije z artykułu do „ patriarchalnej, głupiej i zacofanej Polskiej wsi” jest przerażająca. Na wsiach żyją osoby tez osoby biedne, mniej wykształcone, ale często tworzą zżyte i ciepłe rodziny, w których więzy są niejednokrotnie mocniejsze niż w naszych. Trochę szacunku. Może sobie Młodzi Wykształceni przypomną jak być może żyły ich babcie i prababcie. I jakoś dzieci w beczce nie były normą. Nie twierdzę, że na wsi zawsze jest super. Bywa ciężko i trudno, bywa alkohol i brak perspektyw, ale to nie jest usprawiedliwienie do takiej zbrodni.
Piszą się, ze pani nie miała pomocy ze strony społeczeństwa, wykształcenia, postępowych pogadanek o antykoncepcji, a nikt nie wspomniał, że brakowało jej choćby szczątkowego kręgosłupa moralnego. Ale to by było takie niepostępowe. Tak jak niepostępowy jest mój brak empatii wobec morderczyni. Nie pochylam się nad jej trudnym zapewne dzieciństwem, tak jak mam gdzieś, to że sprawca jakiekolwiek przemocy miał do szkoły pod górkę. Jak ktoś daje dzieci do beczki czy stawu, albo bije żonę i dzieci jest winien. I kropka. I nie ma co tłumaczyć tego niezaradnością życiową - dzieci niezadarnionej matki chodzą niedojedzone, brudne i niedopilnowane. Ta pani jest psychopatką. I ani ja, ani społeczeństwo nie ma tu nic do tego. Usprawiedliwiać ją to jak usprawiedliwiać Breivika.
Tyle, wygadałam się. Wkurzenie przelane na plik.
PS. Dla zainteresowanych. Nie wiem kiedy premiera Śmierciowiska. Empik podaje że w sprzedaży od 20 listopada.