Zacznę od najfajniejszego. Natalis ostatnio zamiast rysować woli pisać. Zamiast obrazku rodziny, napisała wypracowanie moja rodzina. Daję zdjęcie i tekst.
Moja mama Ania jest przeze mnie nazywana mimisiem. Jest dla mnie naj naj naj fajniejszym miminsiem kosmosu chociaż czasem krzyczy. Mamy ze sobą dobre układy. A za to mój tata ma na imię Przemek. Przez moją mamę jest nazywany kotem. A moja mama przez niego nazywana wombatem. Mój tata jest bardzo ale to bardzo mądry. I też mamy dobre układy. Za to mój brat Mikołaj ma półtora roku. Jest mały słodki miły często się uśmiecha. A ja mam na imię Natalka a na drugie Dorota. Jestem dość wysoka i mam ciemne włosy i oczy. I jestem dosyć mądra. Chodzę do drugiej klasy szkoły podstawowej. I moja najniższa ocena to trója, a najwyższa to szóstka.
Ha, wzruszyłam się (-;
A poza tym studiuję na Kwalifikacyjnych Podyplomowych studiach pedagogicznych. Studia są typowe „ dla papierka” ale o dziwo, są na nich bardzo fajni ludzi, którzy robią w życiu ciekawe rzeczy a zajęcia są lepsze niż się spodziewałam. Poza zajęciami z psychologii, które prowadzi pani pielęgniarska to rzekłaby, że jest lepiej niż na UŚ'u. Teraz od grudnia czekają mnie praktyki w gimnazjum i mam nadzieję, że nie zostanę zeżarta żywcem przez młodzież. Robię na nie referaty i ogólnie się aktywizuję.
No dobra. Teraz zaczynam z grubszej tematyki - politycznej - bo mnie Wybiórcza z samego poranka kilka dni temu mnie potężnie zirytowała. Lewicowa prasa jest czasem lepsza niż kawa. Podnosi ciśnienie. Tylko jako skutek uboczny generuje wkurzenie na świat. Kto nie chce może zakończyć tu czytanie. Zresztą mam glejt na marudzenie od przyjaciółki, której serce jest bardzo po lewej stronie (-;
Wybiórcza przez kolejny dzień, kolejnym artykułem, udowadniana, że winę za sprawę morderczyni z Hipolitowa ponoszą ( w kolejności dowolnej); sąsiedzi, opieka społeczna, ksiądz, złe patriarchalne społeczeństwo, to, że kobieta nie miała wykształcenia i nie należała do zaszczytnego grona Młodych Wykształconych z Wielkich Ośrodków Miejskich. Wszyscy są winni, tylko nie sama pani, która owe niemowlęta zabijała. Czekam jutro na artykuł, że to ja czyli wombat jestem winna.
A na mój prosty rozum, albo ktoś jest ubezwłasnowolniony i odpowiedzialność za niego ktoś ponosi, albo nie i wtedy jego działania podlegają ocenie. Pani mogła dzieci zostawić w szpitalu. Mogła pojechać do przychodni po środki antykoncepcyjne, mogła próbować dzieci wychować, mogła w jakiś inny sposób poprosić o pomóc. Nie zrobiła tego. Nie raz pod wpływem szoku, ale zrobiła z zabijania swoich dzieci metodę na życie. I jest to jej wina. Nie społeczeństwa. Fakt otoczenie powinno było zobaczyć co się dzieje, i zamknąć ją dużo wcześniej, ale rozmywanie odpowiedzialność i robienie z kata ofiary strasznie mnie wkurza.
Wykształcenie, o którym z lubością pisze pani z artykułu, nie ma tu nic do rzeczy. Co miała zostać kolejnym socjologiem, czy może politologiem? Są i zawsze będą osoby które z jakiś powodów nie chcą, lub nie mogą mieć jakiegoś wielkiego wykształcenia. Ludzie którzy sortują śmieci, zamiatają, hodują prosiaki, uprawiają ziemię, albo siedzą na wsi i wychowują dzieci. I są tak samo ( albo i bardziej ) godni szacunku i potrzebni społecznie. Znam kilka kobiet które z podstawowym wykształceniem mieszka po zapadłych wsiach i wychowuje dzieci. I w ich domach biednie, ale ciepło. Pogarda która bije z artykułu do „ patriarchalnej, głupiej i zacofanej Polskiej wsi” jest przerażająca. Na wsiach żyją osoby tez osoby biedne, mniej wykształcone, ale często tworzą zżyte i ciepłe rodziny, w których więzy są niejednokrotnie mocniejsze niż w naszych. Trochę szacunku. Może sobie Młodzi Wykształceni przypomną jak być może żyły ich babcie i prababcie. I jakoś dzieci w beczce nie były normą. Nie twierdzę, że na wsi zawsze jest super. Bywa ciężko i trudno, bywa alkohol i brak perspektyw, ale to nie jest usprawiedliwienie do takiej zbrodni.
Piszą się, ze pani nie miała pomocy ze strony społeczeństwa, wykształcenia, postępowych pogadanek o antykoncepcji, a nikt nie wspomniał, że brakowało jej choćby szczątkowego kręgosłupa moralnego. Ale to by było takie niepostępowe. Tak jak niepostępowy jest mój brak empatii wobec morderczyni. Nie pochylam się nad jej trudnym zapewne dzieciństwem, tak jak mam gdzieś, to że sprawca jakiekolwiek przemocy miał do szkoły pod górkę. Jak ktoś daje dzieci do beczki czy stawu, albo bije żonę i dzieci jest winien. I kropka. I nie ma co tłumaczyć tego niezaradnością życiową - dzieci niezadarnionej matki chodzą niedojedzone, brudne i niedopilnowane. Ta pani jest psychopatką. I ani ja, ani społeczeństwo nie ma tu nic do tego. Usprawiedliwiać ją to jak usprawiedliwiać Breivika.
Tyle, wygadałam się. Wkurzenie przelane na plik.
PS. Dla zainteresowanych. Nie wiem kiedy premiera Śmierciowiska. Empik podaje że w sprzedaży od 20 listopada.
1 komentarze:
A propos, Lab, nie wybierasz się czasem do Warszawy na Marsz Niepodległości? Poszlibyśmy razem :)
Prześlij komentarz