Miałam okazję chodzić w ostatnim czasie częściej do kina. Trzy filmy, zupełnie od siebie różne, różne tematy, różne style i formy. Żadnym nie byłam tak zachwycona jak Wiedźmą Wojny, ale każdy z jakiegoś względu był wart zobaczenia.
Bestie z południowych krain - 7/10
Mój błąd, że idąc na film zrobiłam sobie kosmicznie wysokie oczekiwania. Spodziewałam się, że film mnie porwie, powali na kolana...i trochę się rozczarowałam. W sumie wyszłam z kina dość zirytowana, ale im więcej o filmie myślę tym bardziej go doceniam. Bestie pokazują historię z punktu widzenia kilkuletniej dziewczynki, która mieszka z ojcem w szałasie, na terenie zalewanych przez wodę slumsów. Realny świat miesza się z wyobraźnią, powódź z opowieściami. I jeżeli jedno filmowi mam oddać, to, że jest to pierwsza rzecz, która jest rzeczywiście i dobrze pokazana z punktu widzenia dziecka. To rzeczywiście jest świat widziany oczami kilkuletniej dziewczynki. Przypomniałam sobie siebie w wielu bohaterki i dokładnie tak mogłam przeżywać świat.
Film jest też o relacjach ojciec - córka. I może właśnie dlatego tak mnie zirytował? Ojciec przez cały film strasznie mnie wkurzał, ale po prawie miesiącu od projekcji dochodzę do wniosku, że jednak go lubię. Bo we współczesnym świecie mamy za dużo tatusiów, miłych układnych panów, którzy zarabiają na rodzinę, w środku chowają wszystkie problemy emocjonalne i są psychicznie złamani. Trochę jak w American Beauty. Tu mamy coś zupełnie odwrotnego. Ten ojciec jest barbarzyńcą. Umiera, jego dom zalała woda, a ona do końca pozostaje dziki, emocjonalny, odważny, nawet głupio - kiedy odgania burzę strzelając w niebo, ale cały czas jest autentyczny i w jakiś sposób niezłomny.
Skyfall 7/10
Zupełnie inna kategoria filmu. Przyznam, ze nie byłam fanką Bondów. Zwłaszcza, w tym okropnym wydaniu z Brosmanem, z opalenizną z solarium i sztuczny uśmieszkiem. I dopiero od kiedy zobaczyłam Craiga to serce mi mocniej zabiło. Trzecia cześć cyklu z Cragiem jest najspokojniejsza, akcja dzieje się nieco wolniej i w jakiś sposób wymyka się schematom. Film jest ciągle tym czym Bond powinien być - sensacyjnym komiksem, ikoną popkultury, ale do tego idzie krok głębiej. Nie natrętnie zadaje pytania - „dlaczego”. Do tego rewelacyjna, muzyka, montaż, pejzaże. Bawiłam się świetnie i o to na Bondach chodzi.
Ps. Mały spojler. Kobietą Bonda w Skyfally jest M. Dwie panie są tylko dublerkami w scenach łóżkowych. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.
Pokłosie 6/10
Nie oczekiwałam wiele, bo z filmów polskich tak naprawdę podobał mi się jeden - Wenecja Kolskiego, a całej reszcie nie dałabym 5 punktów. Ale ze względu na tematykę wzięłam pod pachę przyjaciółkę o zgoła innych poglądach społeczno - politycznych i poszłam do kina.
Film bardzo bardzo nierówny. Chwilami rewelacja, wbija w fotel, chwilami telenowela Polsatu. Zacznę od minusów. Gra aktorska Ireneusza Czopa marna. Nie wiem kto pisał te dialogi, ale oscylują między napuszonymi tekstami o tematyce etyczno - moralnej, a tekstami żuli spod budki z piwem. Jak to napisała pewna znajoma Marta
- blablablableble
- ależ bracie, moralność nie ma ceny
Dalej uderzyło mnie bardzo powierzchowne i stereotypowe pokazanie polskiej wsi. Tak to Reymont Chłopów pokazywał, ale to było dobre kilkaset lat temu. I coś się zmieniło. Ani to obraz realistyczny, ani sprawiedliwy i uczciwy. Zwłaszcza wobec tych, którzy w czasie wojny Żydów ukrywali. A że jest tak przerysowany i sztuczny, to zamiast refleksji wywołuje śmiech.
Koszmarne jest też zakończenie. Zupełnie nie wiarygodne. Albo mieszkańcy wszyscy wiedzieli co się kiedyś stało - ale wtedy nie będą posądzając bohatera o bycie Żydem. Albo nie wiedzą co się stało - ale wtedy ich agresja byłaby mniejsza, co najwyżej wybita szyba. Nie ma to dla mnie rąk, nóg ani żadnego prawdopodobieństwa.
Co mi się natomiast podobało. Maciej Stuhr gra fenomenalnie. Tak samo jak całe starsze pokolenie aktorów. Scena kiedy dowiaduje się o przeszłości rodziców wbija w fotel.
Dobra muzyka i montaż.
No i co najwalniejsze, uważam, ze taki film jest potrzebny. W ramach jakiegoś masochistycznego hobby trochę się zaczytywałam o mechanochemiach pogromów. Nie ma znaczenia, czy to był Wołyń, Rwanda, Jedwabne, czy rzezie Ormian. Przeczytałam chyba wszystko co się dało. I mechanizm jest zawsze ten sam. To jest ta sama historia, niezależnie od tego czy to była maczeta czy siekiera, stodoła czy rów. A potem milczenie i tajemnica.
I takie historie w Polsce się zdarzały. Nie powołuje się na emocjonalne książki Grossa, ale na świadectwa historyczne. I mównic o tym trzeba, nie żeby się kajać i przepraszać, ale dlatego, że to ma wartość oczyszczającą. Jestem patriotką, jestem dumna z bycia Polką, i jeżeli bym miała gdzieś maszerować to z flagą biało-czerwoną, ale nie sądzę że ten film jest antypolski. Film piętnuje coś co nie ma nic wspólnego z narodem, a z ogólnoludzką podłością, zawiścią i skurwysyństwem. Nie będę budowała mojego poczucia narodowego na dzieciach wrzucanych widłami do ognia.
To jest takie myślenie, obecne też w niektórych rodzinach, że choćby się nie wiem jak źle działo to o swoich tylko dobrze. A nawet jak coś było źle, to nie mówmy o tym, bo gdzie indziej jest gorzej, a zły to ptak co własne gniazdo kala ( niedobrze mi się robi jak słyszę to przysłowiowe). Wolę być uczciwa do mojego kraju i rodziny. Być dumna z tego co jest powodem do dumy i nazywać po imieniu to co jest powodem do wstydu.
Dlatego uważam, że ten film jest ważny. I szkoda, że został zrobiony tak płytko, stereotypowo i tak drętwymi dialogami. nawet genialny Stuhr nie do końca to wyratował.
Druga moje refleksja że Pokłosie to nie jest w sumie ani film o pogromach ani o antysemityzmie. To film o pamięci zmarłych. O tej pamięci, która należy się pomordowanym i tej którą mamy o naszych bliskich. O ich winie i chwale. O relacjach żywy i zmarli. O pamięci. I pod tym względem film się broni.
I jednego mi brakuje i mnie smuci. To dobrze, że Polacy rozliczają się ze swoich upiorów w szafie. Tylko szkoda, że kiedy ktoś chce mówić o naszych zabitych to podnosi się krzyk, że to nacjonalizm, dawne dzieje, że kto o tym pamięta, że to psucie układów z Ukrainą. Czekam na Pokłosie w wersji Ukraińskiej. O Wołyniu.
0 komentarze:
Prześlij komentarz