poniedziałek, 19 stycznia 2015

Ze szkoły

Miała wracać, a gdzie są notki?

Zacznę od obserwacji Szkoły Polskiej.
Nat już w IV klasie. Wysłanie jej do I klasy jako 5,5 latka ocenom za dobrą. Dała radę. Tym bardziej, że przez 3 lata żyliśmy w błogim kokonie świetniej nauczycielki I-III. Problemy zaczęły się niedawno. Nie, nie to co piszą na onecie, że 6 latki nie dadzą sobie potem rady. Ona radzi sobie świetnie. Ja sobie nie radzę. Z poziomem debilizmu.

Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, mimo, że dziecko ma dalej dobre stopnie, przestaje lubić szkołę. Nie chce wstawać. Mówi, że się nudzi, że jest bez sensu.

Po roku jedzenia na stołówce oduczyła się używać noża ( bo tam nie mają) i je jak mały troglodyta z jaskini.

Mimo piątek wiedza nie jest delikatnie mówiąc słaba. Uczą się o starożytnym Egipcie a nikt nie mówi, że ten Egipt to w Afryce. Egipt jest omawiany jak jakiś abstrakcyjny konstrukt poza czasem i przestrzenią. Jak chcesz, żeby dziecko coś umiało doucz je sam. Program pisany jakby dla imbecyli. Nie uczą myślenia, ani zrumienia. Kilka suchych faktów bez związku i kontekstu. Pracujemy na wielki finał "matura to bzdura". Nie wiem czy winy jest debilny program czy niechciejstwo nauczycieli.

Kilka lat temu na praktykach w jednym gimnazjum hospitowałam zajęcia języka polskiego. Romeo i Julia. Super, nawet jak czytali tylko streszczenie to jest o czym porozmawiać. Historia jak z "życia Wzięte" ( nie pytajcie skąd znam takie seriale). I co się dzieje? Pani każe odmienić "Merkucja" przez przypadki. Ja bym już byłą na wagarach na miejscu tych dzieci. Cóż może za kilka lat każe im pokolorować obrazek Merkucja. Okazało się, że ten sposób myślenia jest raczej normą niż wyjątkiem. Wyjątkiem jest co innego. I jeszcze łaska szkół, że w wolne od nauki jest otwarta świetlica, bez stołówki i bez zajęć tematycznych. Chyba już wolę załatwiać dziecko samo w domu z książką i kanapkami.

Przepraszam z góry wszystkich wspaniałych nauczycieli. Są tacy. Ale raczej jako wyjątki. A głupi program nie polepsza sprawy.

A z dialogów z ostatniego czasu. ( Kontekst: zbliża się koniec semestru, trzeba oceny poprawiać) - Mamoooo, stresuję się.... - A czym się stresujesz słonko? ( zaniepokojona) - No bo chyba w sobotę skończę czytać książkę i nie wiem co będę potem czytać... > Aghhh, moja krew! Co tam niemiecki i matematyka jak nie ma co czytać<

I o ile szkoły się zbiesiły to w przedszkolach panują od stu lat te same zasady, Mikołaj chodzi do przedszkola, które nazywamy pieszczotliwie Pakistan ( daleko, brudno, ciasno, śmierdzi i dużo śniadych twarzy) i miał ostatnio bal przebierańców. Pierwszy świadomy bal przebierańców, w którym sam zadecydował co ma się przebrać. Był pirat. Zajrzałam do sali. W środku: rycerze, piraci, policjanci, kowboje, superbohaterowie. I tłumek różowych księżniczek. Czyli; szczamy na Gender i maksymalnie podkreślamy stereotypy płciowe. I tylko gdzieś w kątku kilka biedaków przebranych za pszczółki, słoniki i inne stworzonka bez przynależności do danej płci. Ich pozycja grupowa w tym dni jest bardzo niska. I wiem co mówię, bo mnie przebrano za liska. Z całym szacunkiem do rudych lisów, oddałabym wtedy mój piękny ogon za chociaż kawałek pięknej tiulowej sukni.

A poza tym: pożegnałam się z LARPami ( nie umiem i nie lubię grać w Larpy), ale mocno wróciłam do RPG. I piszę scenariusz na quentina. Nie wiem jak mi pójdzie, ale jestem dumna, że w ogóle próbuję to wysłać. Konkurencja jest zazwyczaj spora.

czwartek, 1 stycznia 2015

Jest tu kto?

Hop-hop? Czy ktoś tu jest? Półtorej roku. Pajęczyny i kurz. Tyle szczęścia, że mi blogspot bloga nie zamknął. Czemu mnie nie było? Po trochu praca - konieczność ułożenia sobie w głowie ile w związku z nią mojego ja może istnieć tylko w sferze prywatnej ile w publicznej. Tematy zawodowe będą zakazane. Wiem, wiem blog słynnego już kuratora sądowego święci triumfy i ja też miałabym niejedną ciekawą historię, ale nie tędy droga. Wiec o pracy nie będzie. Ale wombat to nie tylko praca, więc szmatka - pucu - pucu i wracamy na stare śmieci. A jutro prowadzę w świecie Patroli. Opowiem jak było (-;