niedziela, 9 sierpnia 2009

W nicość śniąca się droga

Jak co roku wracam tam jak do domu. W deszczu, drogami błotnistymi, wśród łopianu, mięty i buków. Idąc nie lubię mówić. Myśli mi fruwają nad kopułami cerkwi, z ptakami. Kamiście, trawiasto i ciągle w zachwycie. Wśród krzyży gdzie oni śpią na podłodze dawno już spróchniałej, czort niepotrzebny wilkiem w zarośla czmycha. W Dukli, Olchowcu, Ropiance, Nieznajowej, Wołowcu. Zbieram kości po lasach rozrzucone i pióra.




0 komentarze:

Prześlij komentarz