Z przyjemnością zawiadamiam, że sytuacja o której pisałam dwie notki niżej jest już wyjaśniona i nie było powodu żeby mi było przykro. Źle zrozumiałam czyjeś słowa i tyle. I bardzo się z tego cieszę.
Byłam dziś u Nat i trzymałam na rękach małą Olgę. Piękne dziecko. Jak ono się patrzy! Aż za serce chwyta.
Nie będzie dziś długiej notki. Znikam zaraz na kanapie czytając Miasto Śpiących Książek. Roskosz. A angielki czeka i porasta trawą. (-;
A i chodzi dziś za mną wiersz. Ktoś poznaje?
Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
(Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.)
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
.Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem
0 komentarze:
Prześlij komentarz