Z pewnym zażenowaniem czytam o ostatnich wyczynach pana Cejrowskiego. Podobno uważa się za osobę kontrowersyjną – a ja jak mało do kogo mam do niego wybitnie mieszane uczucia.
Cenię za głód świata i podróży. Z cięte pióro i język. Za nonkonformizm. Podzielam zamiłowanie do Yerba mate, a audycje muzyczne w Trójce uwielbiałam.
Tyle, że ostatni wywiad mnie zniesmaczył. Nie sposób nie zgodzić się z argumentami które są Tu. Zasadniczo w ogóle kiedy wracam do jego książek to widzę tam dwie rzeczy. Bajeranctwo – które podróżnikowi i gawędziarzowi można wybaczyć. Ale też coś więcej, czego wybaczyć nie można. Jakąś podagrę zakamuflowaną, mit „ szczęśliwego prymitywnego człowieczka” który ma Yerbę i Czas. Ja wiem coś w tym jest – ale ograniczanie się tylko do stereotypu wykrzywia obraz. A wypaczanie obrazu ludzi którym pan Cejrowski tyle zawdzięcza – dali mu swój czas, zainteresowanie, przyjęli, opowiedzieli swoje historie – że jest to po prostu niemoralne. Nigdy tej pogardy nie wyczuwałam u Kapuścińskiego.
Też byłam w tzw. „ trzecim świecie” ( Sierra Leone) też ludzie przyjęli mnie pod swój dach, poczęstowali rybą i coca colą. I chyba widziałam coś jeszcze poza stereotypem Nędzarza, albo Beztroskiego Murzynka który ma Czas. Widziałam ludzi, takich jak ja, tyle że czarnych. Ludzi szczęśliwych, smutnych, przyjacielskich, nieufnych, złamanych życiem i pełnych nadziei. I tego mi zawsze w jego książkach brakowało. Powierzchowność i pogarda.
Pan Cejrowski jest Katolem, jak sam mówi. Ja też. Tyle że nie wiem czy inaczej to rozumiemy, ale wydaje mi się że czasami u niego za mało miłosierdzia. Bycie Katolem zobowiązuje. Zresztą jeżeli chodzi o image – słowa bez pokrycia – to przypomina mi się inny z nim wywiad. ( Niestety nie zacytuję mam nadzieję, ze niczego nie poknocę). Pisał, że chciałaby siedzieć w Tym Ekwadorze i wychowywać dzieci. A ja się pytam jakie dzieci? Swoje? Czy rozumiał wychowywanie jako prawienie morałów małym dzikusom? Wychowywanie to jest bycie – z – blisko, od początku, cały czas, bezwarunkowo. Ja nie mówię, że każdy musi dzieci mieć. Znam wielu takich co się świetnie realizują bez. Ale jak czytam takie słowa o wychowywaniu w próżnię, to czuję, że są to słowa bez pokrycia. Tak sobie dla wizerunku rzucone. Podobnie jak te o obywatelstwie mam wrażenie.
1 komentarze:
Cejrowski jest rzadkim przypadkiem kogoś, kto moim zdaniem zwiedził 3/4 świata, ale mało go to nauczyło. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu (zwł w jego programach w tv) że te wszystkie podróże były tylko wgłąb Siebie, a nie kultur, które odwiedzał. Ja, ja, ja, ja, ja... Mnie podróże nauczyły przede wszystkim tolerancji dla zupełnie inaczej żyjących ludzi - jego ani w ząb. I nie sądzę, zby przeprowadzka do Ekwadoru miała coś zmienić, niestety...
Prześlij komentarz