Jestem, jestem. Maleńka śpi. Ukochana moja. I opanowałam mylog na tyle, żeby ustawić hasło. Mój mały netowy świat dostał klucz i zamek. Już pomijając tak prozaiczny fakt, jak to, że moja rodzina ( ojciec) lubi szperać po tekstach labruji. Jeżeli mam traktować jakieś miejsce jak kawałek swojego świata, to nie może on być przestrzenią publiczną. Podobnie jak w domu – mam zamki – ale gości chętnie witam. Nie podoba mi się to całe zamieszanie z oceanami blogowymi i „zarabianiem” komentarzy. Nie, nie, nie. Może jestem wredna wiedźma z silnie rozwiniętym instynktem terytorialnym, ale tak już mam.
Z innej baczki to przyszło coś na kształt wczesnej wiosny. Dalej zimno, ale słońce dłużej na etacie. Co jest o tyle niedobre, że szkrab mi się wcześniej budzi.
Eh. Ja chcę więcej słońca. Słońca, słońca i powietrza.
Na dziś wieczór herbata "Wyspy Wielkanocne" i
Brzęk muchy w pustym dzbanie, co stoi na półce
Smuga w oczach po znikłej za oknem jaskółce
Cień ręki na murawie, a wszystko niczyje
Ledwo się zazieleni, już ufa że żyje
A jak dumnie się modrzy u ciszy podnóża
Jak buńczucznie do boju z mgłą się napurpurza
A jest go tak niewiele, że mniej niż niebiesko
Nic prócz tła, biały obłok z czerwoną przekreską
Dal świata w ślepiach wróbla spotkanie traw z ciałem
Szmery w studni, ja w lesie, byłeś mgłą - bywałem
Usta twoje w alei, świt pod groblą, w młynie
Słońce w bramie na oścież, zgon pszczół w koniczynie
A jak dumnie się modrzy...
Chód po ziemi człowieka, co na widnokresie
Malejąc mało zwiewną gęstwę ciała niesie
I w tej gęstwie się modli i gmatwa co chwila
I wyziera z gęstwy w świat i na motyla
A jak dumnie się modrzy...
0 komentarze:
Prześlij komentarz