Ha. Moje drugie podejście do bloga. Nie wiem czy ostatnim razem zawinił brak systematyczności, bardzo chaotyczny okres w moim życiu, czy fakt jak bardzo trudno jest mi pisać o niektórych sprawach w sieci. Bo z jednej strony chciałabym w jakiś sposób dzielić się moją codziennością z bliskimi, a z drugiej trudno mi się pogodzić, że wszyscy będą mieli wstęp wolny. Potrzeba prywatności. Bez tego siedzi nade mną bat autocenzury i mogę zasadniczo pisać o tym, że wiosna idzie. A chyba nie o to chodzi.
Więc znowu tu jestem. Powróciłam nawet do starej nazwy – więc czuję się jakbym fizycznie wracała w to samo miejsce. Znowu kładę walizki. Jak to będzie. Nie wiem. Jutro, o ile dzieck pozwoli, zajmę się ostro obsługą techniczną tego mylogu. Nie będzie technika pluła nam w twarz. Ot co!
A dziś już zwijam się w kłębek. Może nawet załapię się na wieczorne poczytanie przez Kocura? Jest na to spora szansa, więc…
0 komentarze:
Prześlij komentarz