piątek, 30 września 2011

Ze szkoły i ze świata

Natalia już miesiąc w szkole. Chodzi chętnie i daje sobie radę. Wbrew czarnowidztwu, że robię dziecku krzywdę, bo nie da rady, bo cyganie w szkole kradną i obniżają poziom - w pierwszej klasie - buchchaaaa), bo huk i hałas.

Ogólnie miejsce mi też bardzo się podoba, dobrzy nauczyciele, trafnie wybrane podręczniki. Może z wyjątkiem religii - podręcznik przypomina coś co mogłabym polecić trzylatkom w temacie „obrzędowość kościłkowa dla początkujących” czyli pokoloruj pana jezusika i różaniec. Dramat. My dalej czytamy Biblię dla dzieci w myśl tezy, że edukacji seksualnej i religijnej w szkole nie zrobią za mnie jak trzeba.

Jutro młoda ma urodziny a ja ( szalona!) piekę tort. Tort drugi, bo pierwszy ze zmodyfikowanego przepisu Alex piekłam w zeszłym tygodniu. Udał się (-; I przy okazji publicznie obwieszam, że piekę tory wszystkim znajomym, którzy dostają nagrodę Zajdla. Więc do dzieła (-; To poniżej to mój wypiek dla Ani K.



Czytelniczo też mi się dobrze wiedzie. Skończyłam właśnie czytać Szczeliny Istnienia Brach Czainy. Rewelacyjna książka - mądra, chwilami dziwna, bardzo głęboko kobieca. Odrobinę feminizująca, choć nie w duchu pani Szczuki, Środy i innych lewaczek, którym się ubzdurało, że mają monopol na feminizm i wiedzę o kobiecości.

Szczeliny to książka o codzienności niezwykłej. O kobiecości. O przeżywaniu jej tu i teraz.

Dla zainteresowanych mam książkę w pdfie, a to fragment na zachętę; „ Podstawę naszego istnienia stanowi codzienność. A że fakt istnienia przeżywamy jako niezwykle ważny, więc ogrania nas zdumienie, ilekroć uświadamiamy sobie, że upływa ono na drobiazgach. Codzienność stanowiąca tło egzystencjalne zdarzeń niezwykłych, których oczekujemy - często nadaremnie - może więc decydować o wszystkim. Ma drobny wymiar. Częstotliwość dużą. Jest niezauważalna.”


Poza tym czytam Golema Gustawa Meyrinka. dziwna książka, kiedy ją czytam nie jestem pewna, czy mi się to aby nie śni. Nie jest łatwa w odbiorze, ale dziwnie duszna i hipnotyczna.

I jeszcze mała refleksja o umęczeniu. Jako matka - z - dziećmi - w - domu dowiedziałam się jakiś czas temu, że jestem biedna. Tak samo znajoma, która szczęśliwe spodziewa się trzeciego potomka musi się zmagać z opinią umęczonej. Ani ona ani ja na umęczone nie wygadamy. Z obserwacji wiem, że doba ma 24 godziny, które tak czy inaczej czymś zajmujemy. Więcej zajęć - lepsza organizacja lub przyjęcie pomocy. I tak samo na umęczoną nie wygląda moja znajoma która pracuje w Potwornie - Złej -Kapitalistycznej - Korporacji X na Odpowiedzialnym Stanowisku. Umęczone są za to zwykle osoby, które nie lubią tego co robią. Które mają niepoukładane relacje ze światem i sobą samym. Znałam takie pracujące w budżetówce, wiecznie zmęczone i narzekające. Jedyne co nas może umęczyć to własne nieszczęście i malkontenctwo. dzieci, ani praca tego nie zrobią.


A poza tym marzy mi się długi jesienny spacer. Bo jest pięknie.

8 komentarze:

monika mimo-za pisze...

Świetny tort i wciągający cytat. Odpowiada mi wieloobraz, więc każdy punkt widzenia kobiecości, w tym również lewacki, jest mi potrzebny, żeby dobrze wybrać i rozpisać własny. Zgadzam się, że rzeczywistość wewnętrzna męczy bardziej niż zewętrzna, choć na zewnętrzną łatwiej zwalić:) Pozdrawiam i życzę udanego, jesiennego spaceru, dziś taki piękny dzień:)

labruja pisze...

Kilka osób spośród moich bliskich to właśnie te lewackie feministki (-; Szanuje ich poglądy, ale wkurzają mnie liderki tego ruchu w Polsce, które zawłaszczają pojęcie feminizmu dla siebie. Feminizm jest dorobkiem kulturowym setek tysięcy kobiet - ateistek, purytanek, katoliczek, filozofek i kobiet pracujących w fabrykach. Uwielbiam feminizm spod znaku pani Jean Bolen i Clarissy Estes, ale od kiedy w jednym z wywiadów pani Graff powiedziała że kobieta posiadająca „takie a takie poglądy” nie może być feministką to mnie szlak trafił. Te poglądy są moje i mam do nich prawo. I na tym polega też feminizm. A zawłaszczanie go uważam za kradzież.

monika mimo-za pisze...

Też kocham "Biegnącą z wilkami":) I kobiecą różnorodność. I Twoje zdecydowane niekiedy poglądy. Nawet jak nie ze wszystkimi się zgadzam to jasność i odwaga ich wyrażania mi imponują.

Magda pisze...

dobre to ostanie zdanie.

monika mimo-za pisze...

Jeśli mogłabyś prześlij mi pdf "Szczelin istnienia" na mdlczaki@poczta.onet.pl - bardzo będę wdzięczna. Pozdrawiam pogodnie.

monika mimo-za pisze...

Wielkie dzięki za cudowną lekturę na nieuchronnie nadchodzące jesienne szarugi.

galopek pisze...

Labrują uwielbiam Ciebie czytać :) Zawsze trafiasz w sedno sprawy, zawsze znajdę coś pod czym chętnie się podpiszę.
Ja również poproszę o pdf na artplamka@tlen.pl Z góry dzięki wielkie!
Szczęśliwa mama, żona, kobieta :)

monika mimo-za pisze...

Lektura cudowna, jakby poprzestać na czytaniu rozdziałów o wiśni i rozumieniu, otwarciu czy krzątactwie. "Święte zło" i "Nietykalność" przytykają (aż strach pomyśleć co będzie z metafizyką mięsa), ale cóż - czytam dalej.

Prześlij komentarz