Wyszłam na chwilkę do sklepu i zerwał się wiatr. Taki jakiego chyba jeszcze nie oglądałam, zrywał gałęzie z drzew, w powietrzu tańczyły śmieci i piasek. Zmiana pogody. Jesień idzie nie ma na to rady. Wszystko się zmienia. I nawet to fantastyczne lato, spędzone z fajnymi ludźmi teraz się kończy.
Natalis w szkole. Lokalne matki patrzą na mnie jak na potwora, bo wysyłam biedna sześciolatkę do szkoły, tyle że samej zainteresowanej bardzo się to podoba. A ja uważam, że dzieci należy wspierać, ale nie chronić przed całym światem. ma sobie dawać radę. Mikołaj z wybił się z okresu leżenia na plecach, w okres turlania się. Podnosi głowę, a ja musiałam spakować do skrzynki pierwsza partię ubranek. Nie jest już Bardzo Małym Dzieckiem. Wszystko się kończy.
A z podsumowań letnich to miałam w te wakacje szczęście do serii bardzo lekkich, przyjemnych i mało ambitnych czytadeł. Bezzmienna - Gail Carrieger. Dalsze przygody Alexi Maccon, sterowce, wilkołaki, wampiry i sex. Cudownie świeże i lekko napisane. Steampunk i pastisz steampunku w jednym. Potem dwa nic nie wnoszące kryminały - Festung w Breslau Krajewskiego ( Nie będę więcej czytać Krajwskiego, nie będę więcej czytać Krajewskiego, Nie będę....znowu go czytam!) i Szlak Kości Elly Gryffiths. I ostani książka, która budzi chyba największe wątpliwości. Marina R. Zafona.
Ja do Zafona po Cieniu Wiatru ogólnie mam szalenie mieszane uczucia. Teraz poleciła mi go znajoma do której mam sporo zaufania, więc zajrzałam. Przeczytałam jednym tchem. Tak, zdaję sobie sprawę, że jest to mocno egzaltowane, przestylizowane, przekoloryzowane, że wytłumaczenie fabularne jest naciągane. Właściwie jest to defacto współczesna gotycka powieść dla młodzieży. Tylko, że ja...uwielbiam powieści gotyckie. Co z tego, że wszystko co napisałam powyżej jest prawdą, skoro fantastycznie mi się to czytało. No i jest silny wątek „upiorowy” (--> Nawiązujący do mitu Upiora z opery - mamy tu takie elementy jak podziemia, mroczny sukinsyn w pelerynie, operę i teatr). To jest niesamowite, że widząc wszystkie wady i nieścisłości tej powieści tak bardzo mi się podobała. Może po trochu jestem już odrobinę za stara na tą książkę. Widzę za dużo potknięć autora, przegadanych zdań o niczym, egzaltacji. Może gdybym trafiła na Marinę, kiedy miałam 15 lat, to zostałaby jedną z moich ulubionych powieści. Teraz ulubioną nie jest, ale skoro widząc jej wszystkie słabości tak mnie zauroczyła, to czapki z głów dla autora. Bo o to chyba w pisaniu chodzi. Żeby uwieść czytelnika, nawet i cyrkowymi sztuczkami.
A swoją drogą powieść skończona. Streszczenie i notka o autorze napisana. Jutro zaczynami rozsyłanie. Jestem ogólne dość zadowolona z treści, ale teraz widzę, ile jeszcze powieść ma słabych stron. Cóż, jest lepsza niż poprzednia, ja mam pomył na następną, którą zaczynam za tydzień i w końcu chyba kiedyś nauczę się pisać (-; A na razie trzymajcie kciuki. Jeżeli ktoś jeszcze chce przeczytać kontakt na maila, kominkiem lub tu.
3 komentarze:
Trzymam więc kciuki:) Za każdą zmianę na lepsze i za sukces marzeń.
Powodzenia i oby do rychłego zobaczenia Twojego dziela na półkach księgarskich:)
Trzymam kciuki, mocno-mocno. I chciałabym przeczytać, kontakt tu:)
Prześlij komentarz