Jak zapewne niektórzy wiedzą jestem chora. I jest w tym coś fascynującego. Od trzech tygodni ledwo zipię – mówię tak że mnie nie słychać, kaszle, jest kiepsko. I w sumie jedyne co słyszę to „ a mnie też gardło bolało w zeszłym tygodniu”. I nagle...mam zmiany w płucach – lewostronne zapaleni płuc. To się leczy i obiektywnie czuję się lepiej. I nagle cały świat zachowuje się jakbym była jednią noga w grobie. Mam zakaz wychodzenia, jest porażenie, współczucie i Powaga Sytuacji. Strasznie mnie to bawi bo obiektywne czuje sie lepiej – tyle ze kaszlę. I nie mogę nazwać tego inaczej jak magia słowa. To sie nazywa Reklama – choroba dostałą odpowiednie imię poświadczenie certyfikatem lekarskim i już jest staaasznaaaa. I nie chodzi tu ze mam żal do tych co jej do tej pory nie doceniali, alni tych co się teraz cackają. Po prostu meni to bawi.
Po drugie kiedy będzie wiosna. Walczę z depresja bez słońca. Uciekam w wewnętrzne światy. Tak do cholery, mam depresję, ale nigdy się przed sobą ani przed nikim do tak wysokiej zawartości Persefony nie przyznam. Gdyby nie Nat może bym na dobre odleciała w wymyślone światy w mojej głowie. I znowu złe sny o matce. Wewnętrzna złość zawekowana w słoikach na długie lata.
I musze coś z tym zrobić. Musze odbić sie od dna. Bo mogę w życiu popełniać błędy, mogę nie zrobić kariery i zrazić wielu ludzi – ale jedyne czego sobie nie wybaczę, to że coś przespałam, czegoś nie zrobiłam, uciekłam.
Pocieszanie będzie traktowane jak spam. Ostrzegam, głaski i myzie też. Ale i tak was Kocham.
Słucham: Muzyka z Labiryntu fauna.
Czytam; Złodziejka Książek, Wichrowe Wzgórza
0 komentarze:
Prześlij komentarz