środa, 30 stycznia 2008

Przepłakałam wczoraj dobre kilka godzin. Nawet nie wiedziałam, ze mnie to tak ruszy.
Fakt, ze nie zostanę potraktowana w rozmowie jak znajomy tylko jak upierdliwy użytkownik. I tylko chciałam wspomnieć, że nigdy nie przyszło mi do głowy „ straszenie kogoś sądem”. Już wolałabym, zebry wszystkie moje teksty poznikały z sieci i nigdzie się w ogóle nie ukazały. Chciałam, w momencie kiedy nie pomogła prośba na gg, i nikt zupełnie nie podjął dyskusji w tym temacie, zachować sie też jak użytkownik który przypomniana o absurdalności interpretacji regulaminu.

Ja jestem w stanie się niemal na wszystko godzić, kiedy ktoś ze mną dyskutujące. Kiedy poprosi bo np. „ nie mamy teraz czasu i nam sie nie chce teraz tego zdejmować” To jest rozsądne. Ale kiedy koś mówi mi „ że NIE, bo regulamin” to może zrobić to każe mu zrobić to co wszystkim którzy coś mi chcieli narzucić, czyli „ możecie mi obciciagnać”. Tyle.

0 komentarze:

Prześlij komentarz