wtorek, 29 stycznia 2008

Jestem absolutnie zdołowana i zniesmaczona. I zawiedziona.

Kilka dni temu ja, aniołak, Fidelio, Arnarod i Arien uknułyśmy plan wysłania naszych tekstów mitologicznych w kilka miejsc. Może się spodobają. A może nie. Nie ma to znaczenia. Próbujemy, coś robimy. Będę szczęśliwa jeżeli choć jednej jakiś tekst wezmą ( Fi coś czuje ze wiem czyj on będzie…).
Ale mniejsza z tym.

Tak czy inaczej wymogiem formalnym jest aby teksty zniknęły z netu. I tu pojawił się problem. Bo skoro były pisane teoretycznie do klubu pojedynków to moderatorstwo twierdzi, że nie może ich usunąć. Pomijając fakt że regulamin klubu pojedynków mówi, że
- teksty mają być pisane na potrzeby kluby ( były)
- przed i w czasie pojedynku nie mogą być publikowane ( nie były)
- jeżeli będą gdzie indziej to z adnotacją ( tak tez zostały posłane – ze powstały na potrzeby)
Nigdzie nie ma napisane, że muszą tam wisieć dożywotnio. Albo że tracimy do nich prawa.

Tak czy inaczej spodziewałam się że ktoś ze mną o tym podyskutuje. Może mnie poprosi żeby jednak zostały. Że powie: „ ale wiesz jest taki problem, jakbyśmy to rozwiązali wspólnie, żeby obu stronom pasowało” A tu nic. Pozwiedzano mi „ nie i koniec – bo tak jest z regulaminem”. Po pierwsze to jak pisałam wyżej regulamin nie ma nic do tego. Dwa to nawet gdyby miał, to chyba mamy ważny powód i można okazać troszkę życzliwości. A trzy to poczułam się traktowana jak rzecz. I moje teksty też.

Jest mi cholernie smutno. Forum mirriel niezależnie od tego jak mało czasu mu poświęcałam traktowałam jak swoje. Gdyby nie ono pewnie nie zaczęłabym pisać. Mam ogromną wdzięczność do ludzi którzy mnie tam wpierali i uczyli warsztatu. Być może gdyby mnie w pierwszym komentarzu do Alchemii Toroj zjechała zamiast zachęcić już bym nigdy nic nie pisała, I jestem wdzięczna.

Dziś Toroj bardzo spokojnie i miło ze mną pogadała i wytłumaczyła że pewnie obecność w klubie pojedynków nie zaszkodzi publikacji. Zresztą sama publikacja jest na mniej niż 10 % ( Co nie znaczy ze nie mamy prawa próbować). Więc tu już nie chodzi o publikację. Chodzi o zasady. Żeby regulamin nie stał powyżej człowieka. I nie był interpretowany po-widzimisię moderatora.

Postanowiłam, że poproszę o usunięcie wszystkich moich postów z mirriel. To nie jest obrażanie – to cholernie trudna i smutna decyzja. Może dlatego nie piszę tego teraz na forum, ale na blogu – bo w jakiś sposób straciłam serce do tego miejsca. Żegnam się z tymi mirrielowiczami dzięki którym nauczyłam się troszkę pisać i przez te lata świetnie się bawiłam. I czuję się jakby mi ktoś w pysk dał.

0 komentarze:

Prześlij komentarz