Uffff. Nie tylko przez upały Ufff.
Zaczęłam ów wolontariat. W ośrodku w Zabrzu jest super i chociaż ciężko to mama nadzieję, że sobie dam radę i sie tam zadomowię. Niestety kazali mi zrobić staż w Katowickim ośrodku Gniazdo. Bardzo mi to nie pasuje, bo dojazdy koszmarne i godziny też niemiłe, ale ok. Byłam dziś na rozmowie. Dowiedziałam się co następuje: że nie jestem im potrzebna, bo wolontariusz to w zasadzie nic nie robi, a ono mają takich pod dostatkiem. Nic się nie nauczę, bo bym musiała przez dwa lata chodzić i codziennie. Ale jak chcę sobie pooglądać i tym w Zabrzu zależy to mogę sobie chodzić. Cudownie. Wspaniałe podejście. Najgorsze, że nie mam się z tego jak wykręcić, bo by było, że się nie chcę szkolić. Więc co najmniej przez miesiąc muszę tam pochodzić. Nie zapowiada się dobrze. Anisk czuje się potraktowany z buta.
Poza tym stwierdziłam że pani dyrektor jest osobą straszną. Od pierwszej chwili jakoś czułam, że się nie dogadamy, ale kiedy się odwiedziłam, że; ona ma jak ja mała córeczkę, i to że musiała z nią rok siedzieć w domu i było „ marnowaniem czasu i okresem wyjętym z życiorysu” to mnie zatkało.
Nie każdy musi lubić dzieci, ok. Ale dla psychologa dziecięcego takie doświadczenie to chyba najcenniejsza rzec jaka się może zdarzyć! Nie wiem dlaczego, ale bycie ze swoim młodym otwiera coś w Środku, uczy słuchania rozumienia, kochania. Daje bliskość. Daje pewność siebie i nieskończoną radość. Nie zamieniłabym jednego dnia z Nat na najwspanialsza posadę. Bo to wspólne bycie jest najlepszym co mi się w życiu przydarzyła. To jedna z tych pierwotnych umiejętności jaskiniowych, których nie trzeba się uczyć, a na które wystarczy się otworzyć. Tak jak kochania się, modlitwy. To jest i od tysięcy lat było w głowach mojego gatunku, a potem nagle się uruchamia i jest tylko szczęście.
A dziś się odwiedziłam że to zmarnowany czas. To co nie jest marnowaniem czasu? Hm
0 komentarze:
Prześlij komentarz