Czytam Jelinek. Na początku wciągnęło. Teraz stoję i chyba nie skończę.
To jest tak ponuro wstrząsające, gorzkie w 1000% że aż groteskowe i nudne. Co za dużo to nawet świnie nie zjedzą. Poza tym na Merlina; ja wiem to ma wstrząsać i szokować; ale jak sobie przypomnę co ja miałam w domu i co miało kilku moich bliskich, to mam ochotę ziewnąć i się kazać Jedlinek schować. Postacie są boleśnie jednowymiarowe. Może to jest inny wymiar niż w telenowelach, ale głębia jest ta sama. Gdzie tam do Atwood i Nabokova.
Jelinek jest tak poruszająca, jak czeskie porno podniecające. Tam niby się pieprzą. Tylko czegoś kurna brakuje.
0 komentarze:
Prześlij komentarz