niedziela, 13 maja 2007

Jago, ty skurwysynu. Czyli kot wielbi sztukę.

Piszę, jak to się mówi, drżącymi rękoma. Drżącymi z wrażenia i podniecenia po tym co mnie spotkało. Mianowicie zostałam zabrana na przedstawienie Teatru Modrzejewskiej z Legnicy, na Otella. Reżyserem jest kuzyn Kocura to poszliśmy więc szkoda nie zobaczyć jak jest okazja.

To było coś niesamowitego, oszałamiającego i wspaniałego. Pod względem reżyserii, gry aktorskiej, muzyki i scenografii. Chyba najlepsza adaptacja Szekspira – i najlepszy spektakl jaki widziałam. ( Zdeklasował dzierżącego palmę pierwszeństwa Prawiek i Dybuka Towarzystwa Wierszalin).
Gra Otella boska. W tej sekundzie kiedy uświadomił sobie jak bardzo dał się zrobić w konia, było mi go tak żal, że aż zaciskało za serce. Ale na uwagę zasługuje tez Jagon. Bo nie jest tu demonicznym potworem, tylko zwykłym małym sukinsynem, sfrustrowanym gnojkiem, którego pominięto w awansie. I nie ma on misternego planu, ale sączy swój jad ot tak od niechcenia. Oj mocne to.

I wielbię Szekspira za prostotę. Za te najprostsze emocje; miłość, nienawiść, zazdrość, honor, zawiść, gniew. Wszystko tak uniwersalne i genialne.

Nie umiem opisać – to trzeba zobaczyć. Ależ cudowania odmiana po „tym” co ostatnio czytałam. Ale nie chcę się na ten temat spierać z osobami, które lubię i szanuję. Chyba jednak potrzebuję czarodziei pióra. Oj tak.

0 komentarze:

Prześlij komentarz