Piszę co jakiś czas bajki dla mojej Natalii, ale nie opowiadam ich jeszcze, gdyż obawiam się że córka nie dojrzała jeszcze do ich przekazu. Ponieważ jednak cos dzisiaj popłakiwała, postanowiłam wymyślić bajkę akurat na teraz, czyli taką dla 6,5 miesięcznej pannicy. Bajka bardzo sie podobała i wywołała radosny uśmiech. Szło to mniej więcej tak. Oczywiście trzeba to należycie ekspresyjnie opowiadać.
Pewnego dnia na polankę przyszły trzy owieczki.
Beeee – odzywa się pierwsza.
Beeee? - zapytała zaskoczona druga owieczka.
Beeee! Beeee, beeeee, beeee, be – wytłumaczyła od razy trzecia. Nie przekonało to jednak drugiej owieczki.
Beeeeeeeeeeeee...beeee, beeee, beeee, be – zaczęła argumentować
Beee, beeeee! Beee? Be! - przerwała już nie źle zirytowana pierwsza owca.
Kiedy tak rozmawiały na polankę przyszedł ich stary przyjaciel Czarny baran i tak rzecze:
Beeeeeeeee!
Beeeeee – odpowiedziały wszystkie trzy owieczki.
i.t.d.
Bajka ciągnęła się dość długo wywołując radosne uśmiechy. Nie ma to jak dobre dopasowanie prozy do czytelnika. Ha!
0 komentarze:
Prześlij komentarz