Chyba jednak lubię swoją dzielnicę. Przedwczoraj po południ zapadłą w krótką drzemkę i obudziła mnie...cygańska orkiestra podwórkowa. Świetni byli, jak żywcem z filmów Kuszturicy. Czterech panów z trąbkami i bębnami. Z przyjemnością wysłuchałam grania i myślałam że to koniec ciekawostek.
Tymczasem dziś rano, wychodząc po chleb oniemiałam. Przez podwórko idzie dwóch panów, o wyglądzie prawie dokładnie Craba i Goyla, w gustownych dresach i z łysymi głowami i ...MIOTŁAMI. Takimi idealnie do latania. Cóż, trzeba być Carbem i Goglem żeby łazić po mugolskim osiedlu z miotłami. Starałm sie za bardzo na nich nie gapić, bo jakby te łosie na mnie Obtive rzuciły mogłabym zapomnieć więcej niż bym chciała. Ale, wierzcie mi widok był uroczy.
Stanowczo lubię swoja dzielnicę.
0 komentarze:
Prześlij komentarz