sobota, 28 lutego 2009

Szpital

Piszę na szybki bo w domu jestem tylko na chwilkę. Dłuższa notka potem.
W środę Natalis się poparzył. U babci wylała na siebie gar wrzątku z kuchenki. Nóżka, 6% powierzchni ciała, oparzenia typu 2 b ( raczej nie 3). Na 98% nie będzie przeszczepu skóry. Siedzę z nią cały czas w szpitalu. Jak będzie ok., to w ciągu 2 lub 3 tygodni nas puszczą.
Jest lepiej choć morfina idzie co 4 razy na dobę.
Nie będę pisać, że jest dobrze bo nie jest. Dziś mam kilka godzin poza bo na twixach, Red Bulach i antybiotykach tych 3 tygodni nie wytrzymam.
Dziś pierwsza noc w miarę spokojnie przespana przez Natalisa. Czyli idzie ku dobremu. A ja odżywam bo mi z Sali Babcię – Terrorystkę zabrali. Opowiem potem. Lecę, Dobre myśli i zaklęcia mile widziane. Telefony nie, jak już to smsmy.

Wracamy na wiosnę. Obie.

2 komentarze:

Minerwa z Arthurem pisze...

O Boże. Lab, nasze modlitwy są z Wami. Niech będzie dobrze. Biedna mała. A Wy się trzymajcie.

Anonymous pisze...

Kochana Aniu, jestem z Wami i mam nadzieję, że Natalisowi śnią się fantastycznie "sibkie konie", jak w Podszklu.
Agnieszka

Prześlij komentarz