sobota, 7 lutego 2009

Depesze ze świata anisków

Znowu mnie wieki nie było, spieszę więc z postem typu Depesze ze Świata Anisków.

Miałam nie pisać o pracy. Nie wiadomo kto to przeczyta i albo się okaże że jestem niezadowolonym leniwym pracownikiem, który do wszystkich ma pretensje a nic nie mówi. Albo że mam maniakalnym entuzjastą. Nie wiadomo co gorsze.

Tyle, że praca pochłania mi całkiem dużo czasu i trudno mi pisać o tym co kot robi z wyłączeniem pracy. Trudno, najwyżej ktoś się kiedyś poczuje urażony/sfrustrowany aniskiem. Przeżyję.

Rozmawiałam już o przejściu na cały etat. I tak zawsze coś w domu muszę dodłubać. Zasadniczo ciągle jestem na etapie, że wszystko mnie cieszy. Lubię mieć coś do zrobienia na już, lubię tych ludzi wyszukiwać. Nie nudzi mi się, bo każda rozmowa jest inna. Wspólnie robimy szkolenie komunikacji. Na początku byłam przerażona, a teraz im więcej czytam tym bardziej mi się to podoba. Ale w sumie nie tyle rodzaj pracy jest ważny co atmosfera. Pamiętam, że kiedy po 4 dniach uciekłam z pracy urzędzie to nie sam rozdaj pracy mnie przeraził a towarzystwo. A tu są ludzie czasem o zupełnie różnych niż ja charakterach, ale co ważne niegłupi. A nic tak mnie nie męczy jak przebywanie w towarzystwie kretynów. Jak sobie te laski z urzędu przypomnę, to dalej mam traumę. Poza tym, może jestem naiwna, ale w jakiś sposób wierze w to co robimy. W sensie że nie jestem tylko pracownikiem, któremu się płaci, ale ze z grupą ludzi robię coś i ma to jakiś pozytywny wpływ na świat. Poczucie celowości i wspólnego działania jest cholernie ważne.

I na tym optymistycznym akcencie poprzestanę. Bez komentarza że mam ochotę ubić klienta X i jego projekty przyprawią mnie o jasną cholerę. Co jakiś czas z tym projektem tak mam: trzeba sobie pomarudzić wypiąć melisę…i dalej to robić. W sumie nasz klient X uczy mnie jednej cholernie ważnej rzeczy. Rób co możesz najlepiej jak możesz. Jak wyjdzie to się ciesz. A jak nie to sobie odpuść i nie myśl o tym ani chwilę dłużej. Po prostu dalej rób co możesz jak najlepiej.

A poza pracą to
- Ciągle chce mi się spać. Ale jak to trafnie ujął mój pan Kocur, są takie dni kiedy:

Ciśnienie

niskie

jest

Cząsteczka tlenu

spada

i siostry swej nie spotyka


- Natalis rośnie. Gada. Ścięłam jej włosy na krótko co jeszcze bardziej pokazało podobieństwo do kocura. Dyskutujemy sobie. Między innymi o tym czy siatka z walizki Przema nada się na durszlak na jagódki. Taki duży durszlak dla brontozaura. No bo przecież, jak brontozaur znajdzie w lesie jagódki, które najpierw obsika tyranozaur ( tyranozaury są złe! Obsikują jagódki!) to będzie je musiał je jakoś umyć. I wtedy siatka jak znalazł. Durszlak na jagódki przyprawił kocura o atak śmiechu.

Ogólnie bunt 3-latka przeszedł bezboleśnie. Rośnie mi dziecko pewne siebie, asertywne, potrafiące powiedzieć co i jak, opowiedzieć, że się złości. Ale jednocześnie pogodne i takie z którym da się wszystko spokojnie uzgodnić.


- Kocur w Portugali. Naukowo. Dom bardzo pusty. Z tej okazji założyłam sobie skypa: ania.glomb - zapraszam (-; Skype był na użytek rozmów z kocurem ale może się ogolnie tez przydać.
Natalis tez tęskni. Patrzy w okno i mówi że czeka na tatę. Ech.
Właśnie dostałam od Przema smsa, że mają tam bibliotekę z ŻYWYMI nietoperzami. Zjadają robaki więc są na posadzie bibliotekarzy niejako. Świat jest jednak fajny – chciałabym kiedyś zobaczyć nietoperze w bibliotece.
Przez tydzień bez Przema jeździłam do pracy z matką. Udało mi się nie pożreć. Ale negatywna energia utkwiła mi chyba w gardle bo teraz mam paskudną ropną anginę. Migdały jak kokosy. Błe. Chyba zdejmę z półki Księżniczkę Anginę. Podobne lecz podobnym. (-; Albo może fajnie sobie wyobrazić anginę, która nie jest anginą.
No bo co w końcu ( jak mawia mikołajek ) muszę być zdrowa. Fajności mnie czekają. W lutym Don Giovanni Kraków. Potem w marcu Carmen i Latający Holender. Sesja Ars Magica w Krakowie i wieczór tylko dla nas ( cudny sushi bar znalazłam w Bytomiu). I obecany Upiorowy tekst aniołaka na zamówienie.

A poza tym wiosna idzie. Czuć to było w powietrzu dziś. Na pohybel kalendarzom, które mówią ze luty. Na pohybel anginie!

1 komentarze:

Vika pisze...

Trzeba było wcześniej pytać o Nihonto :) Przy okazji przekażcie właścicielowi, żeście od Viki są :)

Prześlij komentarz