niedziela, 11 marca 2012

Maleńki lansik

Siem polansujem. A co.

Odkryłam ostatnio czerpanie przyjemności z wiertarki, a dokładnie wiertarki z podłączoną tarczą szlifierską.Co prawda zrobiłam to With A Little Help From My Friends jak to śpiewał Joe Cocker - czyli po instruktarzu jak nie doszlifować sobie palców, ale teraz idzie mi całkiem nieźle.

Krzesła są u nas od 10 lat. Koty też. I koty sądzą że z jakiś powodów to my siadamy na ich drapakach. Najpierw trzeba było to z grubsza oszlifować, potem zakleić szpachlą do drewna (opakowanie na krzesło!) potem znowu oszlifować potem pomalować. I jeszcze posklejać żeby się nie rozpadały. Zapach świeżego drewna w powietrzu bezcenny.

A wygadało to tak:



A teraz jest tak:





A poza tym Esencja opublikowała moje opowiadanie. Jest TU. Zapraszam do czytania i komentowania. Drugie być może też wezmą, jak wprowadzę kilka poprawek.

1 komentarze:

monika mimo-za pisze...

Krzesło fachowa robota:) W wolne chwili zajrzę poczytać.

Prześlij komentarz