Odkryłam ostatnio czerpanie przyjemności z wiertarki, a dokładnie wiertarki z podłączoną tarczą szlifierską.Co prawda zrobiłam to With A Little Help From My Friends jak to śpiewał Joe Cocker - czyli po instruktarzu jak nie doszlifować sobie palców, ale teraz idzie mi całkiem nieźle.
Krzesła są u nas od 10 lat. Koty też. I koty sądzą że z jakiś powodów to my siadamy na ich drapakach. Najpierw trzeba było to z grubsza oszlifować, potem zakleić szpachlą do drewna (opakowanie na krzesło!) potem znowu oszlifować potem pomalować. I jeszcze posklejać żeby się nie rozpadały. Zapach świeżego drewna w powietrzu bezcenny.
A wygadało to tak:
A teraz jest tak:
A poza tym Esencja opublikowała moje opowiadanie. Jest TU. Zapraszam do czytania i komentowania. Drugie być może też wezmą, jak wprowadzę kilka poprawek.
1 komentarze:
Krzesło fachowa robota:) W wolne chwili zajrzę poczytać.
Prześlij komentarz