poniedziałek, 21 marca 2011

Marcowo

Miałam dziś cudowny dzień urodzinowy. Masę dobrych życzeń od fajnych ludzi. Dobrze, że jesteście blisko.

Spacer w słońcu, góra sushi, góra prezentów. Lody w gorących śliwkach. Bardziej i mniej spodziewanych. (-;
Tylko przegrałam zakład z Kocurem i za karę będzie oglądanie „klasyki”. Czyli Ghost Busters. Podobno mam braki w klasyce filmowej. Lat '80.

A w czasie spacerów wizyta między innymi w sklepie z winylami. Bo zakupiłam ostano adapter i kolekcjonuję fajne płyty. Aktualnie mam już:
- Phantom of the opera ( orginal cast)
- Don Giovanni ( Siepi, Corena, Danco)
- Leonard Cohen Songs of love and hate
- Wielki Czarodziej Oz ( dla Natlisa)
- Tosca ( dziwne wykonanie, troszkę histeyczne, bardzo stare)
- George Brassens
- Enrico Caruso ( składanka)
- Hair ( orginal cast)

I powiem tyle, Czarne płyty to jest wehikuł czasu.

Dziś jestem absolutnie szczęśliwa i nie martwię się niczym, a jutro rano prawdopodobnie idę do szpitala. Może na kontrolę, może mnie zostawią. M. ma 2,5 kg ale ciągle się nie odwrócił. Ma bardzo mało wód. Jak mało nie wiem, ale możliwe, że bardzo mało. Jak doleją też się może nie odwrócić, ale będzie mógł się swobodnie ruszać przynajmniej i trochę wyrobi mięśnie. Może będą dolewać, co podobno jest średnio przyjemne ( igła do brzucha), a może nie. Zobaczymy. Nie martwię się na zapas, chociaż w sumie byłoby o co. Będzie jak ma być i damy sobie z tym radę. Co prawda skierowanie mam na piątek, ale udam się jutro z jakąś bajeczką. Hipochondria podstawą przetrwania w Polskiej Służbie Zdrowia.


Trzymajcie kciuki. Bo wiecie jak to ja. Gram twardą, ale trochę mam stracha. Troszkę. Ale ciiii.

Rodzić jeszcze nie planuję, bo na początku kwietnia wchodzi do kin Młyn i Krzyż. I jeszcze mamy weekend w Krakowie. Może się uda ;-P

1 komentarze:

Weronika pisze...

Trzymam kciuki za Ciebie i Młodego, mam nadzieję, że będzie dobrze!

Prześlij komentarz