piątek, 29 maja 2009

Kot i Koooołooowroootekkkk

Kolejny tydzień jak w kołowrotku, znowu notka w telegraficznym skrócie. Co u kotów.

Pierwsza ważna spawa to Koty. Ania znalazła i interwencję zrobiła bo inaczej koci katar na maluchu zrobiłby swoje. Teraz mały jest w domu zastępczym na leczeniu. Jedziemy go zobaczyć w niedziele. Niestety dom zastępczy jest na max dwa tygodnie. I pilnie potrzeba domu na stałe. Jak będzie koci katar zaleczony to mile widziany dom z drugim kotem. Sama mam dwa i wiem jak fajnie patrzeć na interakcję. Sprawa jest ważna i niełatwa. Dlatego proszę wszystkich czytelników bloga, kociarzy i nie tylko – uruchomiajcie swoje kontakty. Jesteśmy gotowi zaoferować podwóz i wyprawkę.
A maluch wygląda tak:



Ze spraw poważnych, to pamiętacie jak miałam się wybebeszać na blogu? I ciągle tego nie robię ze względu baraku czasu ( i chowania głowy w piasek). Chyba uporządkowanie pewnych spraw jest pilniejsze niż myślę. Po rozmowach z Kimś Ważnym z Krakowa normuję stosunki z matką tak, że niemal ze sobą rozmawiamy. Ok. Tylko że to co jest dalej we mnie siedzi. Trzy dni przed dniem matki miałam serię snów, co noc, niemal to samo. Nie pamiętam już co na nich było dokładnie, ale schemat był zawsze ten sam: awantura, wzajemna agresja, świadomość, że jeszcze chwila i rzucimy się sobie do gardeł i …świadomość, że nigdy nie będzie. I duży żal z tego powodu. To jest jak stłuczone szkło. Było, zbiło się. Zostało powiedziane za dużo, zniszczone, ani ja jej nie kocham, ani ona mnie. I duży żal, że mogło być inaczej. W tych snach byłyśmy w stanie się obie zabić, wypuścić z siebie tą całą złość, żeby przerwać ten stan, zrobić cokolwiek. Czuję się wyrwana z korzeniami. Albo nie inaczej: czuję, że moje korzenie są zgniłe martwe, i że cały czas muszę je sobie odcinać wyrąbywać bo mnie niszczą. Niestety cały czas bolą. Cholera, dobrze, że kocur już wrócił.


A w pracy: Zrobiłam II część szkolenia. Jestem zadowolona głownie, bo poradziłam sobie z bezsensownym stresem. Jak wyszło, nie mnie oceniać, ale myślę, że nie źle. Jestem wkręcona w pracę bardzo. I zalatana jak fretka. A że ostatnio siedziałam z kolegą M w pracy do po 18 i w ramach luzowania korzystaliśmy z uroków youtuba. Fajne to (-;

Kochany Księgowy, Logistyku, Kierowniku produkcji….

…czy wiesz czego słucha twój specjalista ds. rekrutacji analizując twoje CV? Nie wiesz? To posłuchaj (-;







A ja bym dodała od siebie jeszcze


http://www.youtube.com/watch?v=QEY6_jcrzI8

oraz klasycznie

http://www.youtube.com/watch?v=jOkoDWs-wR4&feature=channel_page


Jak wam się podoba składanka? Pomyślcie o niej kiedy następnym razem wyślecie CV (-; My też jesteśmy nienormalni (-;

1 komentarze:

Anonymous pisze...

Informuję, że ogłoszenie o kotku podałam dalej:)

cantadora

Ps. Musisz mieć tam na dnie jakiś zdrowy korzonek, bo inaczej Kochana padła byś nieżywa , a Ty strzelasz ku słońcu z każdym rokiem śmielej:)Chrzań zgnitki, szukaj zdrowego:)
Też miałam takie sny - w tym samym czasie.

Prześlij komentarz