Z wielką nieufnością podchodzę do wszelakich love story. Scena ogrodowa Fausta, Romeo o Julia i inne bzdety ogólnie rażą mnie egzaltacją i wysokim C które piszczy w uszach. A teraz dostałam po łbie książka o miłości. „Poślij chociaż słowo” Orlando Figes to książka oparta na prawdziwej historii. Swietłana i Lew poznali się na studiach, potem rozdzieliła ich wojna, on trafił do obozu jenieckiego, a potem jako zdrajca ojczyzny na 10 lat Gułagu. W tym czasie wymieniają między sobą kilka tysięcy listów, które zachowały się do dziś. Książka składa się z tych listów i z dość nienachalnego komentarza autora, który pomaga zrozumieć co się wtedy działo.
O Gułagu czytałam dużo i nie przypuszczałam że coś mnie jeszcze zaskoczy. Jeden Dzień Iwana Denisowicza, Gułag Anne Applebaum i wiele innych. Tymczasem ta książka nie jest zbiorem wspomnień a bezpośrednią relacją. Jest opowieścią o potworności gułagu, ale też o bezgranicznej miłości, nadziei, sile i godności. Zaskakuje odwaga i przyjaźń ludzi, którzy stawiali na szali swoje życie. Lew i Swietłana opowiadali sobie o świecie, powtarzali plotki, cytowali wiersze, kłócili się. A potem po latach rozłąki pobrali się i byli ze sobą do śmierci, która rozdzielił ich w 2008. Chyba nie czytałam bardziej poruszającej historii o miłości. I zadziwia jak w tym całym piekle oboje nie tracili wiary w ludzi i w świat.
I przy okazji przypomniały mi się wszystkie listy, które wymienialiśmy między sobą z Kotem dawno temu. Ciągle są w drewnianej skrzyneczce. I nie straciły nic z aktualności.
A z newsów zrobiłam słoiki z truskawkami i wiśniami. W domu pachnie latem.
W środę jadę w Sudety. Do pensjonatu Dwie Siostry, który mam nadzieje okaże się miejscem magicznym.
A okładkę do Śmierciowiska robi jedna z najlepszych współczesnych ilustratorek. Widziałam projekt tytułu i aż mnie ciarki przeszły. Może wam się nie spodoba Książka, ale na półkach się będzie prezentować.

1 komentarze:
...a teraz mnie ciarki przeszly...:)
Dzisiaj wieczorem znow sam na sam z Twoja okladka:)
Prześlij komentarz