niedziela, 17 lipca 2011

Po - jawornikowo

Przez cały tydzień za mną to chodziło.


Byłem przed chwilą w bezkresie,
Cień się potykał z mym ciałem.
To ja tak złocę się w lesie,
Wiedziałem o czymś, wiedziałem.

Lecz motyl zniknął szkarłatni
pomiędzy mną, a modrzewiem.
Sny moje, sny przedostatnie,
znów byłem, znowu nic nie wiem.

Pobiegnę w chabry nieznane,
w kąkolu całą dal zmieszczę,
i przyjdę, i zmartwychwstanę,
i będę wiedział raz jeszcze.











Po Jawornikowo. Już 5 rok dzielę z Natti dom, czas, rozmowy i wieczory przy bardziej lub mniej zdrowych atrakcjach. Oglądałyśmy zdjęcia z ostaniach last. Jak się nasze młode zmieniały.

Co prawda dietę szlag trafił, ale waga nie skoczyła w górę. Grzecznie wracam do otrębów. Za to był tydzień spa - maseczki i inne zabiegi jak widać na słit foci. I były chabry, zboża, maki i motyle.
To był dobry czas. Dziękuję.


Ha w takim razie jeszcze tan sam wiersz muzycznie


A ja robię korektę i zaczynam nienawidzić swojego tekstu.

2 komentarze:

galopek pisze...

A tam dieta! Maseczki, chabry i przegadane wieczory - bezcenne:)
Jak dobrze jest móc powiedzieć "dziękuję".

Miętówka pisze...

Jeden z moich ulubionych wierszy...
Dziękuję za jego pojawienie się tutaj.

Prześlij komentarz