poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Dwa magiczne tygodnie


Jawornik. Jak w zeszłym roku i w jeszcze poprzednich. Ale ciągle inaczej. Miałam to samo uczucie jak kiedy gościłam w Gdyni. Ktoś dzieli ze mną swój dom, stół, czas a przy tym kawałek siebie. To uczucie bliskości, gościnności, bieganie boso po trawie w deszczy i wieczornego siedzenia na schodkach, gadania i patrzenia na rozgwieżdżone niebo. I śpiewanie
Święty, święty, święty - blask kłujący oczy
Święta, święta, święta - ziemia, co nas nosi


Dziękuję. Za wszystko. Za Dom.

No a przed następnym wyjazdem w Łańcucie kupiłam Storczyka. I musiałam go zabrać w dalszą drogę do Jawornika potem do Rzeszowa, do Gorlic, do Wołowca i do domu. PKSem. 5 godzin. Jestem szurnięta, a storczyk piękny. I żyje. Jakoś. A poza tym doszłyśmy z Natti do wniosku, że LND jest bardzo dobrym musicalem, cholernie gorzkim w głębszej warstwie. I niestety prawdopodobnym.

A potem pojechałyśmy z Natalisem do Wołowca. Wieś owa ma domów cztery, zasięgu nie ma, za to dziką zwierzynę za oknem. I orliki krzykliwe na które przez tygodniu patrzyłam jak na gołębie w Krakowie. Nie wiem jak to wytłumaczyć komuś kto tam nie był. Część mnie tam mieszka. Między Gorlicami, Jasłem a Duklą, w Krainie Duchów, wymarłych Łemkowskich wsi, zarośniętych sadów i cmentarzy. To nic że padało prawie cały czas i N. chodziła w mojej kurtce przeciwdesczowej i sandałach a ja mokłam, że mogłyśmy chodzić na trasy do 9 kilometrów bo więcej dzieck nie dawał radę w błocie i chaszczach po szyję. Ale za to leżałyśmy na trawie na starym cmentarzu przy cerkwi trzymając się za ręce i szepcząc zmarłym pozdrowienia. Przywiozłyśmy dużo siniaków i zadrapań, jeden zielnik na różowym papierze ale za to z porostem i świadomość, że pies którego znalazłyśmy w lesie ma nowy dom. I imię.

A teraz wracam do siebie i robię wiśnie a’la Lady Mackbet. Dryluje ich małe serduszka do miski, a ręce i dekolt mam zachlapane ich kwaśną krwią. Zbrodnię zatuszujemy cukrem w garnku.





więcej zdjęć tu http://s90.photobucket.com/albums/k261/labruja_i_natalis/

0 komentarze:

Prześlij komentarz