Coś dziwnego i wstrząsającego przeczytałam. Indie, bardzo inaczej niż w bollywod. Nie tajemnicze klimaty, realizm magiczny i zapachy. Nie, nie, Nie. Indie śmierdzące, głośne, okrutne. Książka wstrząsająca i cudowna zarazem. Chciałam jej dać 11 w skali 1-10, ale zakończenie odrobinę rozczarowuje. Może czegoś innego się spodziewałam. Dostojewskiego w Deli? Może. Nie będę pisała recenzji żeby nie spolerować. Jak kto chce może kliknąć w linka na górze. Ja od pierwszych stron czułam się jak na karuzeli. Było szybko i momentami chciało się zwracać obiad. Ale umysł krzyczał jeszcze, jeszcze i nie było nic poza kartkami książki. Cóż, nigdy nie lubiłam specjalni Indii i zawsze byłam zdania że przerost tradycji - zwyczaju ( jak w Indiach) lub ideologii ( jak w Chinach) nad etyką i człowieczeństwem ma złe skutki. I jeżeli ktoś nie widzi pogardy tamtych ludzi dla nas to tym bardziej to przeczytać. Tak czy inaczej polecam. Zwłaszcza miłośnikom bollywod. Powinno wam się spodobać. A jak nie spodobać, to na pewno przydać w ramach kuracji po bolly.
1 komentarze:
Bolly jakoś nigdy mnie nie ciągnęło, bo choć lubię nadal bajki, nie bardzo w nie wierzę. Za to książkę wygląda, że warto przeczytać :)
Prześlij komentarz