wtorek, 11 listopada 2008

(-;

Jest bardzo bardzo dobra nowina!

Właśnie się ostatecznie ustaliło, że z Kocurem i Natalią jedziemy na wigilię do Łupkowa. Będzie chatkowy, może jeszcze kilka zgubionych po bieszczadzkich drogach dusz. Pierwsze od nastu lat święta na które się autentycznie cieszę i ich oczekuję. Pierwsze od pięciu na które się nie stresuję. Perspektywa bycia daleko od mojej rodziny generacyjnej napawa mnie jakąś dziwną radością. Perspektywa tego, co mnie kiedyś przerażało i budziło wtręt, tych wszystkich świątecznych atrybutów choinek i ciast, teraz sprawia że jestem szczęśliwa tak, że mam ochotę skakać pod sufit. Będzie dobrze. Musi być.

I przy tym ogłoszenie do czytających: My pojedziemy, ale pewnie jakoś się przy stole miejsce znajdzie z nami. Jeżeli też wasza perspektywa świąt nie cieszy to zapraszamy. Nie
umawiajcie się, nie meldujcie, nie zapowiadajcie. Po prostu jeżeli macie ochotę i myślicie o nas ciepło, macie ochotę na święta bez prądu, w ciszy, przyjaźni i miłości to wpadajcie. Będziemy mieli niespodziankę jak coś.

2 komentarze:

Kredki of Darkness pisze...

Fajnie się ten Łupków reklamuje :)

Anonymous pisze...

aaaaaa coooo Tyyyy roooobisz w
M O J E J C H A T C E????? (no tak, spędzasz Święta...)


Toć to właśnie tam Cię chciałam kiedyś zabrać!:) Łojojoj, pełna konsternacja -;)

Cantadora

Prześlij komentarz