Nie tak zupełnie miało być. Miałam być sfrustrowana, przemęczona i zła. A tymczasem powrót do pracy dobrze mi robi. Sama praca sprawia mu strasznie dużo frajdy, nawet jakoś mi samodzielny projekt, nie jestem już tak zmęczona, raczej mam więcej energii. (-; Atmosfera dalej bardzo dobra. W środę zabieram na biurko roślinkę z parapetu i pewien upiorowi kubek w ramach „oswajania przestrzeni biura”.
Natalis się rozwija w przedszkolu. Zaczyna nawet ujawniać moje geny. Jest uparty. W piątek zrobił jeża z zapałek i ziemniaka, i jeż miał wylądować na przedszkolnej gablotce – wystawie. A Natalis zażądał zwrotu jeża do domu. „ Bo ja zrobiłam”. Panie, tłumaczą, proszą, że pani dyrektor i inne panie nie zobaczą jej prac. Natalis wysłuchał ich cierpliwie po czym skwitował. „ Trudno”. Moja krew, hough!
Poza tym zrobił ( pod moim kierownictwem technicznym ale sam) pierwsze ciasteczka. Wyszły dość smaczne, acz najczęstsza instrukcja brzmiała „ NIEEEE, tego nie dodawaj” „ NIEEE tego nie rozmazuj” „ Nieeee”
Zdjęcia tu:

A poza tym w telegraficznym skrócie depesze ze świata anisków:
- Świat kręci się tak szybko – praca a w weekendy wyjazdy, że aż się za głowę łapię.
- Jeno z najbardziej nastrojowych Świąt Zmarłych jakie pamiętam. Byliśmy na grobie babcie w czwórkę: Ja, Kocur, Natalis i Lampart-balonik. Żeby go pokazać prababci. Było ciepło. A potem Nat zaczęła śpiewać kołysankę którą tylko ta babcia mi śpiewała ( i którą teraz ja jej śpiewam czasem) a ja mało się nie poryczałam.
- Wygrałam dwa bilety w Rmf Classic – na Cygańską Orkiestrę Symfoniczną do Wrocławia – jedziemy w najbliższą niedzielę. Koncert zapowiada się fajne, a poza tym lubię wygrywać. Wolałabym lotto, ale też może być. Na razie. Szczęście trzeba trenować.
- Byliśmy na nowym Bondzie. Jest super. A za Toskę dałam mu 2 oczka więcej na imdb (-;
- Zabieram się do pisania dwóch ważnych listów. Oba może poprawią coś co zrobiłam nie tak. Jeden pojedzie nad morze ( po notce na zaprzyjaźnionym blogu było mi łyso), drugi aż za morze.
- Piszę jak fretka. Wróciłam do tego i rosną mi skrzydła od tego. Na następnym ŚKFie na 100% będę.
- Szlag mnie trafia, że mi jeszcze że jeszcze mi fryzjera nie otworzyli. Dorosłam do decyzji bardzo krótkich włosów. I nie lubię czekać.
- Nie mam już aparatu na zębach.
- Remont dalej trwa – koło 80 % ścian już jest super. A potem wielkie malowanie. Będzie relacja fotograficzna. A koty będą miały lawendowe ogony.
A Jam-part tu:
3 komentarze:
Ogrzałam się u Ciebie:) Dzięki,
Cantadora
ciasteczka wyglądają przepysznie :)
fajnie, że się kręci :)
I ja tam byłam, i te ciastka jadłam, i już wiem, że Natalis zdolna bestyja.
Mrrru.
Prześlij komentarz