niedziela, 28 września 2008

Wczoraj poszliśmy na imprezie urodzinową Agi-Od-Brusa. I przed domem, familokiem pośrodku niczego widzimy kota. Małego czarnego jak węgielek kociaka. Kociak wlazł do bloku. Pytaliśmy wszystkich sąsiadów, ale nikt się nie poczuwał. Obok nie było innych bloków, za to była droga po której pędziło szybko dużo samochodów. Bruce, który kotów nie znoisz kategorycznie odmawiał wzięcia malucha do domu. Ja, Aniołak i Aga brusowa kategorycznie odmawiałyśmy zostawienia do na ulicy. I tak wylądował u nas. Tymczasowo, bo ma iść do Kamili do Krakowa. Ale tymczasem mamy cyrk.

Młode fika, bawi się, Atakuje duże koty. ( Podobno wygląda to jakby Gruzja atakowała Rosję). Jest zdrowe, zadziorne i waleczne. Będzie u nas przez następne tygodnie. Mercedes chce się ogólnie zaprzyjaźnić, ale małe ją drażni. Hella od wczoraj nie wylazła z sypialni. Nie je, nie pije – syczy i prycha.

Wygląda to tak:







A poza tym? Prawie nie wyglądam jak w proszku. Staram się. Dusza nie szklanka się nie rozleci. A jak boli? Zazwyczaj wystarczała odpowiedz „ pieprzę to”. Teraz tez musi.

3 komentarze:

Anna pisze...

Kot jest śliczny i strasznie żałuję, że sama nie mogłabym go przechować. Domyślam się, że trzy koty to jeszcze większy ubaw niż dwa koty. Kibicuję, żeby Mercedes zawiązała z Małą sojusz, może razem wyciągną Helisko spod łóżka.

A co do zbierania się - przesyłam pozytywne uroki.

Lemurka pisze...

Ale śliczniak! Zostawcie go sobie:)jaka to różnica 2 koty czy 3? Czarne koty są bardzo czarodziejskie.

Anonymous pisze...

na trzecim zdjęciu prawie jak Kropka -;)

Prześlij komentarz