Dwa to wyjazdy, a właściwie praca poprzetykana wyjazdami, żeby jedno i drugie upchnąć. Były 4 dni w Londynie. Cudowny, niesamowity czas. Pozostaje wciąż w nastroju zauroczenia i zakochania. Z bardzo różnych względów jeden z najbardziej udanych wyjazdów, bardzo bliski, zaczarowany, pełny cudownych miejsc. I jeszcze spełnione pewne marzenie sprzed lat.
Pewnie w lipcu, za tydzień wybieramy się za plackiem w Bieszczady ( lub Beskid Niski). Potem może Poznań na weekend, Hardkon, Jawornik. Ogólnie poprztykane jak ciasto rodzynkami. Trzeba się w życiu rozpieszczać, a co!
Co do pracy to podejście pewnego naszego klienta nie przestaje mnie zadziwiać. A zawsze myślałam, że to ja mam bałagan.
1 komentarze:
Pięknie wyglądasz. I masz znów mój ulubiony kolor włosów:)
Prześlij komentarz