czwartek, 6 lipca 2006

Dobrze przyznam się. Boję się jutra. Boję się bólu, komplikacji. Boję się rozstania z Natalisem. Ale chyba nie mam odwrotu i alternatywy, bo coś z Tym trzeba zrobić. Proszę o pozytywne myślenie i modlitwę. W okolicach 14- 16 szczególnie. Mam nadzieję, że będę miała trochę szczęścia. Jak to się mówi. Wszystko będzie dobrze. Musi być.

0 komentarze:

Prześlij komentarz