Wielka przeprowadzka.
Nastąpiły różne rzeczy po których na poprzednim blogu przestałam czuć się dobrze. I pisałam mniej. ja wiem rozumiem, blog publiczny. Ale łypały osoby, których tu wcale nie chciałam. To to spakowałam wombacią walizeczkę i się melduję tu.
Odmalowałam ściany i obiecuję pisać częściej.
A tymczasem w kuchni zorganizowałam pierwszy ogród zielny. Mięta marokańska, oregano, bazylia, estragon, cząber, tymianek, kolędra. Wszystko cudownie pachnie i jest regularnie podskubywane. Nawet przesadziłam do nowych doniczek, zasypując pół kuchni ziemią i listkami.
Kot patrzy sceptycznie, ale liczy, że te nowe kwiatki się zjedzą, więc się nie liczą. Podobno mięta rośnie szybko jak chwast. Ha!
Nastąpiły różne rzeczy po których na poprzednim blogu przestałam czuć się dobrze. I pisałam mniej. ja wiem rozumiem, blog publiczny. Ale łypały osoby, których tu wcale nie chciałam. To to spakowałam wombacią walizeczkę i się melduję tu.
Odmalowałam ściany i obiecuję pisać częściej.
A tymczasem w kuchni zorganizowałam pierwszy ogród zielny. Mięta marokańska, oregano, bazylia, estragon, cząber, tymianek, kolędra. Wszystko cudownie pachnie i jest regularnie podskubywane. Nawet przesadziłam do nowych doniczek, zasypując pół kuchni ziemią i listkami.
Kot patrzy sceptycznie, ale liczy, że te nowe kwiatki się zjedzą, więc się nie liczą. Podobno mięta rośnie szybko jak chwast. Ha!
0 komentarze:
Prześlij komentarz