Z okazji Mikołajek chciałam zaprosić córkę do Opery Bytomskiej na Dzidka do Orzechów. Muzycznie utwór fajny, a fabułę dobrze zna i lubi z bajki Hoffmana i z durnej adaptacji Barbie. Dzwonię. I kazało się że Opera Bytomska przypomina Operę Narodową w Warszawie. Niestety pod względem obsługi klientów.
Dzwonię;
Zajęty albo nikt nie odpowiada, po 1,5 godz. odbiera jakiś facet OBRAŻONYM głosem, nie przedstawia się mówi:
- Haloooo?
- Dzień dobry czy to Opera?
- No, taak – odpowiada po chwili.
- Czy mogłabym zarezerwować bilety na Dziadka Do Orzechów na 06 12
- Eeee nie ma już – odpowiada Pan – dość szybko widać wie o wszystkim i nie musi sprawdzać.
- A wykupione bilety czy tylko rezerwacje i może zwroty się zdarzą?
Pana zatkało.
- Eeee nie wiem, nie umie tego sprawdzić, w komputerze nie mam biletów.
Aha... Ale się nie zrażam...
- Hhhmmm a na inny dzień?
- A na 07 stycznia jest, ale to jeszcze nie wiadomo czy będzie ten spektakl to radze nie rezerwować, bo dyrektor może coś zmienić, bo jest ten długi weekend i nie wiadomo co będzie
Ja uparcie.
- A gdybym jednak chciała zarezerwować, zależy mi na miejscach z przodu bo córka jeszcze mała jest?
- To ja panią wpisze w zeszyt i potem jak dyrektor zatwierdzi to się w komputer wpisze ( pan cos zapisał ale nie zapytał mnie o nazwisko, ani nie poinformował o numerze miejsc)
- A czy spektakl ma jakieś rekomendacje wiekowe dla dzieci?
Pan zdziwiony pytaniem.
- Eeee tak mówią ze od 0-100, ale za małe dzieci to nie, bo nie rozumieją.
Ja: Zgon. Qultura zabija.
0 komentarze:
Prześlij komentarz