sobota, 13 czerwca 2009

Gorzej mi (-;

Sytuacja z poprzedniej notki ma dość zaskakujący finał. Matka się nagle odezwała i jest miła jak miodek. Ciekawe na jak długo. Już sama nie wiem czy mnie czytuje czy nie. I nie mam ochoty się nad tym zastanawiać. Możliwie są wszystkie warianty włącznie z tym że podczytuje ojciec a blefował żeby mnie „ skłonić do myślenia”. Komunikacja w mojej rodzinie to rzecz złożona.

Z aktualności. Dosyłam do pewnego punktu, w którym wiem, że pewne rzeczy bym chciała w życiu zmienić. Sprawy z półki „nierealne, można pomarzyć” przeniosłam na miejsce z opisem „ trudne, wiec weź się w garść i pokombinuj”. Tak czy inaczej jak pójdzie dobrze program Spełniamy Marzenia i Eksperymentujemy to za około rok przewrócę po raz kolejny życie o 180 stopni. I nie chodzi tu o następne młode. Jeszcze nie (-; Nie będę na tym etapie pisać o co chodzi. Kocur wie, popiera. Ja zaczynam wierzyć i aż się tego boje. Jak się uda to w marcu 2010 sobie strzelę na urodziny wyrąbisty prezent. A jak go nie będzie znaczy jestem cykor.

Poza tym czytam jak wściekła.
Hełm Grozy. Wiktora Pielina.
Wiedźmikołaj.
Magazyn Osobliwości ( idzie pocztą, więc właściwie to będę czytać w tym tygodniu)

5 komentarze:

Anonymous pisze...

Już trzymam za Ciebie mocno, mocno kciuki:)

Tylko...."A jak go nie będzie znaczy jestem cykor." Dlaczego to sobie robisz? Dlaczego jesteś dla siebie taka niedobra, co?

A może, jak go nie będzie to będzie znaczyło, że potrzebujesz jedynie troszeczkę więcej czasu.

Mocno jednak wierzę, że będzie, bo prezenty urodzinowe to bardzo ważna rzecz:)

Anonymous pisze...

a to byłam ja - cantadora:)

Vika pisze...

Tak trzymać :)

Mały pisze...

"A jak go nie będzie znaczy jestem cykor."

Jak go nie będzie to znaczy ze nie miał sensu - i mam nadzieje że się nie domyślam o co chodzi / źle domyślam bo jest parę rzeczy które mogą się podobać a potem przestać i ciężko się ich pozbyć

labruja pisze...

(-;
Ad Cantandora: Dlaczego jestem wobec siebie okrutna? A bo tak. Wobec wszystkich innych jestem to wobec siebie też nie będę wyjątków robić.

Ad. Mały: Daj mi na priva znać czego się domyślasz, jestem ciekawa. A ja jakoś zawsze byłam zwolennikiem filozofii, że lepiej próbować i się sparzyć niż nie próbować i nie dostać. A kto nie eksperymentuje ten ...się nudzi. Jakbyśmy chcieli być rozsądni jako gatunek to byśmy nie schodzili z drzew.

Idea ma ogólnie dużo wad i trudności, ale próbowałeś kiedyś wyperswadować kiedy kot sobie coś do głowy nabił?

Prześlij komentarz