środa, 24 grudnia 2008

Wesołych Świąt!

Wesołych Dobrych Świąt Wszystkim!
Życzę wam Miłości, Spokoju ducha, optymizmu i ciepła. Dobrych ludzi w około, oczu otwartych , żebyście nigdy w życiu nie zostawali w tyle i niczego się nie bali. Udanych skoków na głęboką wodę w tym roku życzę. Sobie i wam. Mru.

W sumie czego innego każdemu z was życzę. Inne życzenia pójdą myślami do Warszawy do Czarodziejów, inne nad morze, inne do Krakowa/Rudy śląskiej, inne do Gliwic. Inne do jeszcze innych miejsc., Tak czy inaczej ten świąteczny czas myślę o was ciepło.

Choinka z pozdrowieniami dla Choinki Zuzy.



I mały Natalis.




Nagła zmiana planów i w tym roku jednak nie w Łupkowie. Trochę mi żal, ale decyzja miała swoje podstawy. Jaka była Wigilia? Dobra. Bardzo dobra. Dorosła.
Po raz pierwszy w trójkę z kocurem. Po raz pierwszy wzięta odpowiedzialność na nas za to jakie to będą święta. Nie powiem, że się nie bałam jak to wyjdzie. Nie lubimy tych z rodzinną? Jasne, można się spotykać jak co roku i udawać męczennika. A tak wzięłam / wzięliśmy odpowiedzialność na siebie. To chyba taki czas tester – nie da się ukryć za dużo za choinką i uszkami. Coś się otwiera i wychodzi czy jest dobrze, czy pusto. Zresztą ja mam dużą traumę świąteczną i trochę mnie kosztuje żeby na tej dziurze coś budować.

Czuję się spokojnie, ciepło i jakoś dorośle. Jakbym poczuła, ze coś jest kawałkiem, mojego ( naszego) życia, mojej ( naszej) rodziny, moich ( naszych) Świąt. Trochę budzenie w sobie archetypicznej Hestii. I to nie w tym najpłytszym wymiarze „ posprzątaj ugotuj” ale w tym głębszym – tworzenia miejsca – domu – własnej przestrzeni. Bardzo to nowe, ale i przyjemne.
Nie obeszło się bez wpadek kulinarnych. Wymyśliłam kutię. Namoczyłam pszenicę, gotuję ją ( coś szybko dobra była, ale ok zrobiłam). Potem chce gotować kaszę pencak i patrzę na opakowanie a tam jak byk „ pszenica” - zrobiłam kutie z kaszy. Jest oryginalne. Jadalne nawet też, choć w tym roku gościły u nas smaczniejsze potrawy.

A w tle leci prezent Świąteczny – Bryn Terfel – Opera Arias. Ten pan mnie gotów do Wagnera przekonać. Co ja mówię do Wagnera, jakby tym głosem śpiewał pieśni weselne polskie to bym padła (-;


A i zapomniane sprawozdanie z remontu. Melduję że skończyliśmy. Na pierwszym planie Pająk Stefan. Tak jak widać ściany są fioletowo – lawendowe, sufit żółtawy, a na dole są kwiatki wszelakie i ślimaki. Dużo było z tym pracy. Bardzo dużo. Ale zrobiliśmy coś razem. Kawałek naszej przestrzeni, naszym pomysłem i pracą a nie tylko przelewam na rzecz firmy remontowej. To jest jakiś pierwotny instynkt – moja jaskinia – sama skóry wieszam. W każdym razie skłamałabym jakbym powiedziała, że nie jestem zadowolona. (-;






2 komentarze:

Lemurka pisze...

Remont-rewelka, przecudowny ten pokoik :)
Co do Wigilii, to po nędznych doświadczeniach tegorocznych kategorycznie postanowiłam w przyszłym roku zrobić Wigilie sama u nas, Najwyższy czas, przynajmniej będzie tak jak chcę. Kutia z pęczakiem nie jest zła, też kiedys robiłam
i całkiem smaczna :)
Cieszę się, że Święta były Wasze.
Don Giovanniego widziałam już 2 razy, świetnie śpiewają, kawał Muzyki.
Faust u mnie nie chce chodzić!!! Tragedia...spróbuje jeszcze poczarować nad nim,w jakim tojest pliku (jaki typ)?
Pozdrawiam i nadal życzę Wspaniałych Świąt, trochę ich jeszcze zostało.

Vika pisze...

To się nazywa Wigilia :) Myślę, że lepiej nawet, że w domu, a nie w Łupokowie :)

Spokojnych Świąt pełnych ciepła.

Pokój Natalisa, śliczności :)

Prześlij komentarz