
To jest Moto-Mysz. A dokładnie jej rysunek autorstwa mojego dziecka. Mysz jest nakręcana i koty przed nią uciekają. Jest z tego zabawa. W ogóle patrząc na rysunki Nat, na to co opowiada to aż robi mi się miękko w kolanach patrząc jak się rozwija. Może to dziwne, ale te wszystkie pierwsze "mamo" nie robiły na mnie wrażenia. Najpierw był ten okres mleczny - czas doskonałego połączenia, a teraz zaczął się proces oddzielania. Oddzielania i wzrastania Nat jako osobnego człowieka. Kogoś kto błyskawicznie przyswaja wszystko co się jej mówi i pokazuje - a potem tworzy w swojej głowie swój własny obraz świata. Niesamowite to jest.
W czasie wizyty u rodziców wyszperane na komputerze ojca.
No, troszkę jestem do Natalisa podobna.
A swoją drogą Nat ma krostki - nie wiadomo jeszcze czy Ospa czy Odra. Jednego i drugiego nie miałam. Ryzyko zarażenia wynosi 90%. Super. Już się cieszę. Wrrrr.


1 komentarze:
Klimatyczne te stare zdjęcia,aż się chce przytulić małą Anię :) Nakręcana mysz...straszne,nie zrobiłabym tego moim kotom ;)
Prześlij komentarz