wtorek, 30 maja 2006

No dobrze. Trzy tygodnie bez notek, a potem trzy notki jednego dnia. Dałam się porwać zabawie. Kto to napisała. Mam nadziej ze nie będzie za łatwe ani za trudne. Wszystko proza, niekoniecznie tylko fantastyka. Zapraszam. Nagrody? Negocjowane? Gwiazdka z nieba i inne niespodzianki przewidziane.

1 TATAAAAMMM _ ODGADAŁA INDYGO
Łysiak - Flet z Mandragory
Mój czarny robak mieszka wewnątrz mej duszy. Być może to tylko chwilowy postój, przerwa w wędrówce, dla nabrania sił. Możliwe, że pewnego dnia zechce ruszyć dalej i wybierze serce albo mózg, zapraszając mnie do bajecznie nakrytego stołu opłakania, lub do perłowej jaskini miłości, gdzie wszelki rozsądek usypia, budzi się sumienie, a szczęcie ważymy wzajemnością czyjegoś serca i nieczynieniem złą bliźniemu. Wówczas zdam końcowy egzamin z głupoty.

2 I ZNOWU CELNY STRZAŁ INDYGO
Autorem jest pan Barker a tekst ( tu już ja podpowiem) pochodzi z Abaratu
Obok przeszła piękna kobieta w kapeluszu przypominającym akwarium. Pływała w nim duża ryba o żałosnym wyglądzie, w tajemniczy sposób podobna do wyrazu twarzy kobiety, na której głowie balansowała. Mężczyzna dwa razy większy od Candy biegł niosąc w kapturze swojego habitu drugiego, dwukrotnie mniejszego od siebie mężczyznę, który żaglował orzechami. Przez tłum przemykało stworzenie z czerwonymi drabinami zamiast nóg i ogromnym pomarańczowym grzebieniem.

3 GRATULUJEMY ANIOŁAKOWI!
Prawidłowa odpowiedz to: Orson scott Card, Mówca Umarłych

<>
Roześmiał się. Ja mam wybaczyć tobie.

To byłem ja.

To byłem ja.

Gdy znowu będziesz spacerować po powierzchni świata, wtedy nadejdzie przebaczenie.

4 – Kim jesteś?
Diabłem – odrzekła. - Zakochanym diabłem.
Wybuchnęła śmiechem. Książka Cazotte'a leżała na komódce obok Pamiętnika z Wyspy Świętej Heleny i jakiś papierów.

5 Zaczynała dojrzewać w kłębowisku wrogich sobie sił. Niewiele miała z matki. Po ojcu odziedziczyła ciało wątłe, chorobliwą wstydliwość, bladą cerę, oczy smutnomodre i czystą miedz gorejących włosów. Żyłą tak cichutko, że wydawał się osobą niewidzialną. Matka wystraszona tą dziwna cechą osobowości, przywiązywała jej dzwoneczek do nadgarstka, by nie stracić z uszu błąkającej sie w półmroku domu córki.

6 BRAWA DLA NATTI!
To czywiście Nędznicy Hugo

Ścieki są sumieniem miasta. Wszystko w nich się zbiega i konfrontuje. W tym sinym przybytku panują ciemności, ale nie ma już żadnych tajemnic. Każda rzecz ma swój kształt prawdziwy, albo przynajmniej ostateczny. Stos śmieci ma tę zaletę, że nie kłamie. Tam się schroniła naiwność. Wszystkie brudy cywilizacji, odbywszy swoja służbę, wpadają w ten grób prawdy, gdzie znajduje swój kres gigantyczne obsuwanie się gruntu społecznego. Wpadają, ale rozpościerają się w całej okazałości. Ten chaos jest spowiedzią. Koniec wszelkich fałszywych pozorów, nie ma mowy o żadnej szmince, plugastwo zdejmuje koszulę, absolutna nagość, klęska złudzeń i miraży, nic ponad to, co jest i co przybiera złowrogą postać tego, co się kończy. Rzeczywistość i nicość. Odłamek butelki wyznaje pijaństwo, pałąk koszyka opowiada o tajemnicach koszykowego; ogryzek, który niegdyś miał swoje poglądy na literaturę, z powrotem staje się ogryzkiem; podobizna na miedzianym groszaku szczerze pokrywa się jadowitym grynszpanem, splunięcie Kajfasza spotyka wymioty Falstaffa, luidor pochodzący z szulerni uderza o gwóźdź, z którego zwisa kawałek sznura samobójcy (...). Wszystko, co się malowało, teraz nurza twarz w brudzie. Ostatnia zasłona zerwana. Ściek jest cynikiem. Mówi wszystko.

7 Kiedy Bóg wyznacza jakieś istocie miejsce śmierci sprawia on, by potrzeby ją w owe miejsce przywiodły.

0 komentarze:

Prześlij komentarz